Warszawa czy małe miasto? Rodzina przeniosła się z Olsztyna — znaleźli ponad 10 różnic (i nie wszystkie są oczywiste!)
Czytelniczka Dzika mieszkała przez dwa lata w Olsztynie — mieście liczącym 166 tysięcy mieszkańców — ale zeszłego lata przeprowadziła się do Warszawy ze względu na pracę partnera. Podzieliła się swoimi przemyśleniami na temat tego, gdzie żyje się lepiej.
Czytelniczka Dzika mieszkała przez dwa lata w Olsztynie — mieście liczącym 166 tysięcy mieszkańców — ale zeszłego lata przeprowadziła się do Warszawy ze względu na pracę partnera. Podzieliła się swoimi przemyśleniami na temat tego, gdzie żyje się lepiej.
«Zima i tu, i tam to porażka. Ale w Warszawie jest więcej świateł i ruchu».
— Lato w Warszawie było stresujące, bo dopiero co się przeprowadziliśmy i urządzaliśmy się przez około trzy miesiące. Chciałam wrócić do Olsztyna. Jesień była jednak ciekawa i intensywna — czuliśmy się już jak w domu, chodziliśmy na koncerty, do teatrów, na różne wydarzenia, imprezowaliśmy i odkrywaliśmy nowe miejsca.
Warszawska zima to totalna porażka, bo cały czas spałam jak niedźwiedź z powodu pogorszenia stanu zdrowia, a do tego dochodziły niekończące się wizyty u lekarzy. Było zimno, nic się nie chciało. Z ciekawszych rzeczy — wycieczka do pobliskiego Serocka i spotkania z przyjaciółmi.
Jeśli chodzi o życie w Olsztynie, okres urządzania się nie był tak stresujący, bo wtedy po raz pierwszy przyjechałam do Polski i wszystko było nowe, niezwykłe i interesujące.
Cieszyliśmy się latem i miastem (dodam, że wtedy mieliśmy trzy–cztery razy mniej rzeczy). Jesień zawsze była ciekawa — wycieczki do Warszawy, Gdańska i Sztokholmu, nauka języka polskiego, nowi polskojęzyczni przyjaciele i poczucie, że jestem u siebie. Ale zima w Olsztynie też była porażką: zimno, szaro, nudno i ponuro, chociaż w Warszawie więcej świateł i ruchu, więc to pomaga.
Wydaje mi się, że zimą głównie siedziałam w domu, ale czasem wychodziłam do kina. Miesięczna podróż po Portugalii oczywiście bardzo pomogła przetrwać tę szarość.
«Kawa w Olsztynie jest jednak tańsza»
Rachunki i wynajem mieszkania
w Warszawie: 3400 zł + 1051 zł czynszu + około 270 zł za prąd za trzy miesiące — za 50 m², może trochę więcej. Mamy dwa balkony, miejsce parkingowe, które dostaliśmy «za darmo», i zamknięte osiedle. Początkowo mieszkanie kosztowało 4200 zł (wynajem + czynsz, bez prądu — przyp. Dzik Pic), ale zaproponowaliśmy 4400 zł miesięcznie, bo mamy dwa koty i psa.
w Olsztynie było: 2200 + 500 złotych (czynsz) + prąd mniej więcej tyle samo, za 66 m².
Jedzenie: i tu, i tam tak samo. Ale ceny w restauracjach w Warszawie są wyższe, ponieważ
a) lubimy dobrze zjeść b) w Warszawie są restauracje z listy Michelin i mnóstwo różnych kuchni do wypróbowania (można pójść i zjeść dosłownie wszystko, na przykład kuchnię etiopską).
W Olsztynie tego nie ma, chociaż miasto i jego mieszkańcy bardzo się starają.
Kawa: w Olsztynie jednak taniej — 14 zł za 250 ml cappuccino, 18 zł za 400 ml w głównej lokalnej kawiarni. Są tam też miejsca, do których chodzą wszyscy — można poczuć klimat serialu «Friends» w House Cafe.
Minusem Olsztyna jest to, że modnych kawiarni nie ma zbyt wiele. W Warszawie jest ich po prostu niezliczona ilość, ale wpadliśmy w pewną «pułapkę»: chodzimy do tych samych miejsc, chociaż bardzo staramy się z niej wyrwać. Cappuccino za 25 zł jeszcze nie spotkałam.
Chodzenie do kina w Olsztynie jest drogie: tam w ogóle nie znają zniżek. W Warszawie łatwo można kupić bilet za 15–18 zł w kinach autorskich, a do tego można kupić kartę kinomana — na przykład w PKiN lub w Kinie Luna: za około 30 zł rocznie dostaje się zniżki na wszystkie seanse, oprócz przedpremierowych.
Są też festiwale filmowe — a to już zupełnie osobna przyjemność: można obejrzeć filmy przed wszystkimi, a czasem są też pokazy z reżyserami, co bardzo polecam.
Drobne usługi: znalezienie swojego fryzjera w Olsztynie było łatwe i kosztowało jedynie 60–80 zł (chodziłam do Białorusinki), ale prawdopodobnie w salonach ceny będą takie same jak w Warszawie.
W Warszawie za zwykłe wyrównanie końcówek w przypadkowym salonie obok domu zapłaciłam 120 zł, a grzywka została przez fryzjerkę całkowicie zignorowana i nie została obcięta — byłam wtedy mocno zaskoczona. Więcej tam nie chodzę.
Manicure, masaż — podobnie.
Wniosek: Ogólnie w Warszawie jest o wiele więcej pokus do wydawania pieniędzy, bo po prostu jest więcej możliwości ich wydawania.
«Pobyt zrobili w półtora miesiąca, kartę pobytu — w tydzień. Wszyscy są w szoku»
Najważniejsze — legalizacja.
W Olsztynie pobyt humanitarny załatwili mi w półtora miesiąca, a kartę pobytu wydali w tydzień (to było w 2023 roku). Kiedy opowiadam o tym ludziom, wszyscy są w szoku: «Co?????»
Trochę o eventach (oczywiste).
W Warszawie masz więcej możliwości posłuchania czegoś — wystarczy po prostu wyjść z domu. Tak, słuchałam Fall Out Boy, Shame, Wolf Alice, «Petlę Pristrastija», «Sojuz». Jeśli chodzi o wydarzenia, w Warszawie masz więcej możliwości, żeby posłuchać czegoś na żywo — wystarczy po prostu wyjść z domu. Tak słuchałam Fall Out Boy, Shame, Wolf Alice, «Petli Pristrastija», «Sojuz».
W Olsztynie koncertów na takim poziomie nie ma, a białoruskie zespoły szczególnie tam nie dojeżdżają. Ale pewnego razu moja przyjaciółka-Polka zaprosiła mnie na wieczór charytatywny i byłam zachwycona: były tam polskie bangery, lokalne zespoły śpiewały piosenki o Mazurach i Olsztynie. Było bardzo fajnie, a do tego mogłam poćwiczyć polski.
Medycyna
Jeśli chodzi o medycynę, dla mnie pod tym względem niewiele się zmieniło, bo płacę za Lux Med 401 zł za wersję obejmującą wszystko, a do tego mam NFZ. Do lekarzy chodzę często — 5–7 razy w miesiącu — więc dla mnie to najlepsza opcja.
W Warszawie było trochę trudniej dostać się do dobrego lekarza — trzeba go poszukać. Dzięki wszystkim, którzy piszą recenzje! Ale znalazłam swoich specjalistów i teraz wychodzę od nich z pozytywnymi emocjami.
W Olsztynie było trochę inaczej: na przykład od razu trafiłam do dobrego ginekologa i przy przeprowadzce było mi po prostu przykro go zmieniać. Minusem Olsztyna jest prawdopodobnie to, że nie ma się tam takiego wyboru lekarzy jak w Warszawie.
Jeśli chodzi o terminy zapisów — i tu, i tam udaje mi się dostać dość szybko, oczywiście ze skierowaniem.
Parkowanie
Zaparkowanie samochodu podczas wyjazdu po Warszawie to quest na poziomie 100. W centrum można krążyć przez 20 minut, żeby normalnie się zatrzymać, chociaż czasem oczywiście ma się szczęście. I, jak się wydaje, pojawiła się u nas nowa pozycja wydatków — parking: w weekend łatwo można zostawić 30 zł. W Olsztynie jest z tym o wiele łatwiej.
«Na razie bardziej jestem za życiem w małym mieście»
— Nie wiem, gdzie jest mi lepiej. I tu, i tam są zarówno wady, jak i zalety. Na razie bardziej jestem za życiem w małym mieście, ponieważ na przykład z Olsztyna wyjeżdżaliśmy częściej niż z Warszawy — tutaj wpadliśmy w tryb adaptacji i zajęło to dużo czasu.
Czego brakuje w Warszawie:
olsztyńskich jezior i przyrody;
olsztyńskiego powietrza (ekologia tam jest świetna);
poczucia, że w mieście wszyscy się znają;
kameralnego czatu Białorusinów — tam jest o wiele bardziej przyjazny, pomogą ci w każdej sprawie;
takich cen wynajmu.
Czego mi brakuje w Olsztynie:
światła i ruchu zimą (w Warszawie przynajmniej palą się światła i coś się dzieje, co ratuje psychikę);
różnorodności pod względem podróży (samoloty latają, ale kierunków jest znacznie mniej);
estetycznych miejsc, gdzie można zjeść ładne śniadanie.
Powiązane
Programiście nie zwrócono «kaucji» w wysokości 10 tys. euro. Za to teraz ma dom w Warszawie (wziął trzy kredyty)
"Mam wynagrodzenie oficjalne i mam kartę pobytu". Broker w Polsce uznał konto za podejrzane i sprzedał aktywa o wartości 100 tys. dolarów
«Realizujemy wypłatę środków z Twojego konta na Twoją prośbę». Problem w tym, że żadnej prośby nie było. Czytelnik «Złotego Dzika» opowiedział, jak broker XTB w ciągu kilku minut sprzedał jego aktywa i rozpoczął wypłatę pieniędzy.
"W promieniu 100 km nie ma tu żywej duszy, bardzo mi pasuje". Jak administrator sieci pracuje na polskiej stacji polarnej
Na blogu theprotocol.it opublikowano wywiad z programistą pracującym na polskiej stacji polarnej Hornsund, Łukaszem Kucem. Kanał DzikPic opowiada, jak wygląda praca informatyka na północy.
по сути набор штампов про большой город vs маленький город в вакууме.
непонятен только тейк про зимнюю серость, читательница же из Беларуси и как-то там выросла, как будто бы там зима лучше
Релоцировались? Теперь вы можете комментировать без верификации аккаунта.
То ли дело , лето в Буда-Кошелево: рыбалка , ягоды и доярки на ферме
А что у пани с детьми? Подозреваю, коту всё равно где жрать и срать.
йэ, бой
по сути набор штампов про большой город vs маленький город в вакууме.
непонятен только тейк про зимнюю серость, читательница же из Беларуси и как-то там выросла, как будто бы там зима лучше