Wsparcie nas

„Póki co nie idę do Żabki. Ale ciężko robić tak niewiele”. Jak to jest być mężem kobiet z IT na emigracji – trzy emocjonujące historie

Jak żyją żony programistów, wiemy głównie z mediów społecznościowych: dużo podróżują, chodzą na warsztaty i do spa, wożą dzieci na zajęcia artystyczne, próbują różnych zawodów i mogą sobie pozwolić na niepracowanie. (Oczywiście to delikatna ironia).

Jak żyją żony programistów, wiemy głównie z mediów społecznościowych: dużo podróżują, chodzą na warsztaty i do spa, wożą dzieci na zajęcia artystyczne, próbują różnych zawodów i mogą sobie pozwolić na niepracowanie. (Oczywiście to delikatna ironia).

A jak żyje się mężom programistek? Czy mają taką samą swobodę samorozwoju i samorealizacji? Czy mogą przestać martwić się o pieniądze — zwłaszcza po relokacji do innego kraju?

Orsza, Unsplash

Opowiadają mężowie.

Siergiej, 38 lat: «Nawet żartuję, że jestem szczęściarzem!»

Siergiej łączy się przez wideorozmowę z sali konferencyjnej w biurze, gdzie odpowiada za gospodarstwo domowe i dobrobyt rodziny. Jak sam żartuje, teraz jest «solidnym gospodarzem». Na Białorusi zajmował się sprzedażą sprzętu, woził turystów po Europie i zarządzał przestrzenią kulturalną w Mińsku. Obecnie mieszka z żoną i dwójką dzieci w Łodzi.

«Absolutnie nie mam z tym żadnego kompleksu!»

Pojechałem za żoną do Polski. Teraz żona zarabia dwa razy więcej ode mnie, pracując tu jako lead w dziale projektantów UI/UX. Ale nie zawsze tak było. Wcześniej to ja zarabiałem więcej — kiedy byłem dyrektorem przestrzeni kulturalnej, a żona miała możliwość uczenia się na kursach i rozwijania się. Z czasem po prostu zamieniliśmy się rolami. Ostatni rok spędziłem na urlopie z córką, żeby żona mogła wrócić do pracy na stanowisko w IT.

Nie powiem, że to idealna sytuacja dla mężczyzny z psychologicznego punktu widzenia. Ale w gruncie rzeczy to raczej stereotyp płciowy — dobrze to rozumiem. Dawno już przyzwyczaiłem się do tej roli, jest mi z nią absolutnie komfortowo.

Wręcz przeciwnie — nawet żartuję, że jestem szczęściarzem! Mówię innym pracownikom, że właśnie tak trzeba urządzić się w życiu: znaleźć bogatą programistkę i wszystko będzie w porządku. Absolutnie nie mam z tym żadnego kompleksu! Wszyscy mi zazdroszczą, a może nawet mnie nienawidzą za to, że jestem tak ustawiony.

Znajomi są w podobnej sytuacji. Jeden też ma żonę programistkę, która zarabia dwa razy więcej. A inny kolega jest na urlopie z czwórką dzieci i w zasadzie nic nie zarabia, a jego żona pracuje jako korepetytorka — ma jedną lekcję za drugą. I na nim spoczywa wszystko: zajęcia dzieci, szkoły, przedszkola, gotowanie, sprzątanie, cały dom.

W czasach emancypacji i feminizmu to dość częsty model funkcjonowania w rodzinach, zwłaszcza w białoruskim środowisku emigracyjnym.

I choć zarabiam dwa razy mniej, mam trzy albo cztery razy więcej wolnego czasu! Nawet w pracy. Nie mam spotkania za spotkaniem, nie mam sztywnych terminów… Spokojnie wykonuję swoją biurową pracę: jest praca — robisz, nie ma — zajmujesz się swoimi sprawami. I to jest świetne. Możesz wyjść, żeby zawieźć dzieci do lekarza albo odebrać je z basenu. Zwykle przygotowuję wszystkie kolacje, przynajmniej w dni robocze. Robię zakupy, więc gospodarstwo domowe też w dużej mierze jest na mnie. A przy tym jeszcze zarabiam.

«Nie idę jedną ścieżką, raz na pięć lat zmieniam pracę»

Wszystkie moje ostatnie prace to samorealizacja z różnych stron. Tutaj robię to, co potrafię najlepiej — odpowiadam za funkcjonowanie polskich biur firmy i robię to całkiem skutecznie już od czterech lat. Wcześniej była to kultura i biznes — też świetne połączenie, bo potrafię sprzedać wszystko. Nawet ze starego kupionego mieszkania w Łodzi sprzedałem stare meble biurowe za dodatkowy tysiąc dolarów! A kiedy woziłem turystów, wykorzystywałem swoją znajomość kultury, języków i historii Europy. Nie idę jedną ścieżką — mniej więcej raz na pięć lat zmieniam pracę. Mimo wszystko moja obecna praca biurowa to trochę ślepa uliczka i dość rutynowe zajęcie.

Siedzieć całkowicie na utrzymaniu żony też nie chcę. Choć psychologicznie mógłbym sobie na to pozwolić — bo już dwa razy w życiu odpoczywałem od poprzedniej pracy przez rok. Obiektywnie takie okresy są ludziom potrzebne, żeby coś zmienić, pójść na kursy i po prostu odpocząć. I nawet jeśli ona będzie miała taki okres — będzie ciężko finansowo, ale rozumiem, że czasem jest to potrzebne.

Jesteśmy emigrantami. I nie mamy specjalnie wyboru. Na emigracji kto pierwszy, ten lepszy… Kto potrafi więcej zarabiać, ten zarabia, a drugi się dostosowuje.

Choć planuję to zmienić: chcę iść na uniwersytet na psychologię kliniczną. Jeszcze w czasach studenckich chciałem przenieść się na psychologię, ale płynąłem siłą rozpędu. Teraz wszystko przemyślałem, zastanowiłem się i w końcu zrozumiałem, czym naprawdę chciałbym się zajmować.

Jewgienij, 32 lata: «Rodzice jednogłośnie mówili, że jestem głupcem»

Jewgienij poznał przyszłą żonę na studenckim konkursie «Student roku». Potem pracował w «Grodno Azot» i równolegle prowadził lekcje chemii, a żona ukończyła kursy analizy biznesowej i znalazła pracę w firmie IT. Teraz mieszkają z dwójką dzieci w Gdańsku. Podczas rozmowy Jewgienij robi kawę i zanosi ją żonie, która dzisiaj pracuje z domu.

«Wiedzieliśmy, że to będzie stres dla rodziny»

Do 2015 roku pracowałem na dwóch etatach, a potem przeszedłem wyłącznie na korepetycje. A żona pracowała jako kto tylko popadnie! I w telewizji, i na uniwersytecie medycznym. Ale tam zarobki były niskie. Wtedy to ja zarabiałem więcej. A podczas drugiego urlopu macierzyńskiego żona poszła na kursy, ja brałem mniej lekcji i siedziałem z dziećmi, przejąłem większość obowiązków domowych: pranie, sprzątanie, gotowanie.

Brześć, Unsplash

Kiedy odchodziłem z «Azotu», nasi rodzice jednogłośnie mówili, że jestem głupcem, że tracę stabilną pracę… A kiedy zwolniłem się i nazbierałem dużo godzin korepetycji, zacząłem zarabiać więcej niż w «Azocie», zaakceptowali mój wybór. Byli też znajomi z «Azotu» z tą samą mentalnością, z kultem stabilności. Ale przyjaciele z czasem się zmieniają. Kiedy zmieniają się marzenia, zmieniają się i przyjaciele.

Od dawna planowaliśmy, że będziemy się przeprowadzać. Ale rok 2022 podpowiedział, że czas. Żonę przeniesiono do Gdańska. Od dawna chcieliśmy mieszkać nad morzem i oto nasze marzenia się spełniły.

Pierwszy rok po przeprowadzce w ogóle nie pracowałem. Było trudno, bo jedna pensja nie wystarczała. Trzeba było, jak zwykły Białorusin, gdy brakuje pieniędzy, sprzedawać dolary. Wiedzieliśmy, na co się decydujemy, że to będzie stres, byliśmy przygotowani psychicznie.

Teraz żona zarabia około 60%, a ja 40% budżetu rodzinnego. Ona pracuje w ciągu dnia, a ja prowadzę lekcje wieczorem, uczę dzieci chemii.

Teraz pieniędzy nam wystarcza. W najbliższej przyszłości planujemy kupić własne mieszkanie już w Polsce. Również podróżujemy, jeździmy po Polsce. Jestem w rodzinie odpowiedzialny za planowanie podróży: szukam, gdzie możemy pojechać, jak zaplanować logistykę — jak dotrzeć, gdzie przenocować, co zjeść i jakie miejsca odwiedzić.

«Jesteśmy z żoną na tej samej fali»

Obowiązki domowe są teraz u nas rozdzielane demokratycznie: kto jest wolny, ten robi. Nie ma czegoś takiego jak jakaś umowa, w której byłoby napisane, co mam robić ja, a co ona. Jeśli mam czas i siłę, to ja coś zrobię. Jak ja zachoruję, na przykład, to żona przejmie te obowiązki.

Jesteśmy z żoną na tej samej fali, bo kiedy się przeprowadzasz i nie ma wsparcia od rodziców, musisz wspierać się nawzajem. Bez tego — wiem — wielu się tu różni w poglądach, a potem w ogóle się rozchodzi.

Równolegle zajmuję się stand-upem i wszelkie rodzinne nieporozumienia nie są powodem do kłótni czy urazy, ale pretekstem do napisania nowego tekstu na występ. Prawda, na razie jeszcze za to nie dostaję pieniędzy. Mam dużo monologów o relacjach rodzinnych i o dzieciach. Tam jest nie tylko obraz nauczyciela chemii, ale także zmęczonego ojca. Czasem żartuję, że moja żona jest bardzo niespokojna. Martwi się o przyszłość i o przeszłość, o to, co zobaczyła na Instagramie i co sama zrobiła nie tak. Bardzo dużo pracuje, a potem, zmęczona, siada w fotelu i zawiesza się na godzinę lub dwie na reelsach. Naogląda się tam, nałapie do głowy i zaczyna bać się przyszłości. Ja jestem spokojniejszy, staram się z żartem, z humorem podchodzić do życia. Pomału wyciągam ją z depresji.

Czuję też na sobie ciężar odpowiedzialności. Dlatego rozwijam swoje projekty w stand-upie, nawiązuję kontakty — może to przyniesie jakiś rezultat. Rozważam też pomysł własnego biznesu. Żona wspiera mnie w tej kwestii. Ale ona też może pójść w inną dziedzinę, zmienić zawód, a wtedy ja będę więcej pracować.

Witebsk, Unspash

Najważniejsze, żeby była równowaga. Żeby ktoś miał siłę na zarabianie pieniędzy, a ktoś miał siłę na dzieci. Żeby dzieci również nie były pozbawione uwagi — bez rodziców, bez babć i dziadków.

Konstanty, 44 lata: «Zacząłem tracić wiarę w siebie, ale żona we mnie wierzy»

Konstanty jeszcze jako student zainteresował się twórczością i zaczął pisać opowiadania, teksty humorystyczne i sztuki. Nawet oddał książkę do wydawnictwa, ale nigdy nie została wydana. Poszedł w dziennikarstwo związane z grami komputerowymi, ale po 2022 roku wszystko się zmieniło. Rozmawiamy w warszawskiej restauracji, gdzie Konstanty zamawia sałatkę i chaczapuri megruli na wynos, żeby zjeść kolację razem z żoną.

«Mam szczęście, że żona dobrze zarabia»

Poznaliśmy się na Tinderze. Wtedy ona była liderką działu artystycznego w białoruskiej firmie IT, a ja zajmowałem się organizacją transmisji telewizyjnej Igrzysk Europejskich. Wcześniej pracowałem też w «Wargamingu» w dziale wideo, a także w kanale telewizyjnym poświęconym grom komputerowym. Zajmowałem się scenariuszami do seriali i programów, a przy okazji zawsze coś pisałem dla siebie.

Jednak w 2022 roku wszystko się urwało z powodu wojny, bo jedna praca była związana z firmą współpracującą z państwem i nie chciałem już tam pracować, a druga — z ukraińską firmą, z którą od razu zrobiło się trudno, bo było jasne, skąd lecą rakiety.

Psychologicznie było mi ciężko na początku pracować, właśnie pisać. Wydawało mi się, że wszystko, co robię, nie ma sensu. Nie chciałem robić tego samego, co wszyscy inni. Nie chciałem zajmować się krytyką tych wydarzeń. Czułem, że nie mogę wnieść nic nowego.

Mam szczęście, że żona dobrze zarabia i na razie mogę pozwolić sobie na niepracowanie, na bycie gospodarzem domowym. Proszę żonę o pieniądze, bo uważam, że nie mam prawa swobodnie nimi dysponować. Chociaż jako mąż wniosłem pewien wkład w istnienie rodziny, to nie są to «moje» pieniądze. Jeśli chcę wydać coś na siebie — na przykład na koncert lub wyjazd na festiwal — omawiamy to.

Oczywiście sytuacja nie jest najradośniejsza i to moja wina. Utknąłem w tym stanie, w którym znalazłem się od początku wojny. Próbowałem coś robić, ale to nie przynosiło rezultatów i w pewnym momencie zacząłem tracić wiarę w siebie. Ale żona we mnie wierzy, czuję jej wsparcie. Uważa, że mógłbym napisać dobrą książkę. A ja w to nie bardzo wierzę, bo właśnie książka to było to, od czego zaczynałem, ale stopniowo doszedłem do wniosku, że nie wiem, co chcę powiedzieć.

«To mieszanka bezsilności i perfekcjonizmu»

Szukam w sobie sił, żeby wziąć się za coś — to temat mojej pracy z psychologiem. Już wiele robiłem, ale nie widzę w tym perspektywy finansowej. Logiczne, że obowiązki domowe spadły na moje barki, ale nie umiem efektywnie pracować w krótkich przerwach między chodzeniem do sklepu, przygotowywaniem jedzenia i załatwianiem spraw bytowych. Każdego dnia siadam, żeby popracować nad tekstem, czegoś się nauczyć, obejrzeć wideo, coś przeczytać, ale nie wychodzi to najlepiej. A po kolacji spędzamy z żoną czas razem: gramy w gry wideo, oglądamy filmy albo gdzieś wychodzimy. Bardzo rzadko spędzamy czas osobno.

W momencie kryzysu, jeśli nagle coś się stanie, jestem gotów włączyć się w polowanie na mamuta. Ale na razie nie idę pracować do Biedronki czy Żabki tylko po to, żeby po prostu istnieć. Dopóki możemy pozwolić sobie na więcej niż tylko egzystencję, wciąż próbuję zrobić coś dla samorealizacji, co ostatecznie będzie również finansowo bardziej opłacalne.

Naprawdę lubię pisać satyrę, humor. Sam moment tworzenia tekstu jest dla mnie nawet cenniejszy niż reakcja na niego. A format stand-upu nigdy mi się specjalnie nie podobał. Występowałem w starym radzieckim formacie. Lubię czytać z kartki. Głównie są to monologi, ale mogą to być też opowiadania, a nawet mini-sztuki na jedną–dwie osoby. Teraz nikt tak nie robi.

Mińsk, Unsplash

Przez to, że się nie rozwijam, zamknąłem się na komunikację z ludźmi. A co mam powiedzieć? Jakiego dania nauczyłem się gotować? Nie mówię, że obowiązki domowe to nie jest praca, ale to jednak daleko od samorealizacji.

Czasami pytają mnie, co słychać w pracy. I czuję rozczarowanie sobą, bo rozumiem, że przez czas, kiedy się nie widzieliśmy, nic się nie zmieniło. Ciężko mi się nie realizować, robić tak mało. Przecież pracowałem z żywą publicznością, wiem, jaką reakcję wywoływały moje utwory — na moje sztuki przychodziło po 600–800 osób. I chyba jednak wierzę, że jeszcze coś może mi się udać.

Czytaj także
Warszawa czy małe miasto? Rodzina przeniosła się z Olsztyna — znaleźli ponad 10 różnic (i nie wszystkie są oczywiste!)
Warszawa czy małe miasto? Rodzina przeniosła się z Olsztyna — znaleźli ponad 10 różnic (i nie wszystkie są oczywiste!)
Warszawa czy małe miasto? Rodzina przeniosła się z Olsztyna — znaleźli ponad 10 różnic (i nie wszystkie są oczywiste!)
Czytelniczka Dzika mieszkała przez dwa lata w Olsztynie — mieście liczącym 166 tysięcy mieszkańców — ale zeszłego lata przeprowadziła się do Warszawy ze względu na pracę partnera. Podzieliła się swoimi przemyśleniami na temat tego, gdzie żyje się lepiej.
Białoruscy studenci otrzymają wyjątkową możliwość wyjazdu do Korei Północnej
Białoruscy studenci otrzymają wyjątkową możliwość wyjazdu do Korei Północnej
Białoruscy studenci otrzymają wyjątkową możliwość wyjazdu do Korei Północnej
"Mam wynagrodzenie oficjalne i mam kartę pobytu". Broker w Polsce uznał konto za podejrzane i sprzedał aktywa o wartości 100 tys. dolarów
"Mam wynagrodzenie oficjalne i mam kartę pobytu". Broker w Polsce uznał konto za podejrzane i sprzedał aktywa o wartości 100 tys. dolarów
«Realizujemy wypłatę środków z Twojego konta na Twoją prośbę». Problem w tym, że żadnej prośby nie było. Czytelnik «Złotego Dzika» opowiedział, jak broker XTB w ciągu kilku minut sprzedał jego aktywa i rozpoczął wypłatę pieniędzy.
"W promieniu 100 km nie ma tu żywej duszy, bardzo mi pasuje". Jak administrator sieci pracuje na polskiej stacji polarnej
"W promieniu 100 km nie ma tu żywej duszy, bardzo mi pasuje". Jak administrator sieci pracuje na polskiej stacji polarnej
Na blogu theprotocol.it opublikowano wywiad z programistą pracującym na polskiej stacji polarnej Hornsund, Łukaszem Kucem. Kanał DzikPic opowiada, jak wygląda praca informatyka na północy.

Chcesz przekazać ważne wydarzenie? Napisz do Telegram-bota

Główne wydarzenia i przydatne linki w naszym kanale Telegram

Обсуждение
Комментируйте без ограничений

Релоцировались? Теперь вы можете комментировать без верификации аккаунта.

-10

Подскажите пожалуйста, что такое "жабка"?

-14

Будущее место работы большинства релокантов, что пишут тут про успешный успех.

hottaby422
hottaby422 Консультант в Сам себе буратино
7

Бедный ротный)

Anonymous
Anonymous
5

Что плохого в рабое в Жабке? :)

meinfreim
meinfreim Ротабот в IT-Рота
-4

лучше один раз попробовать, чем сто раз услышать. устройся и узнаешь - ничего сложного в этом нет

2

если семейный подряд люди говорят норм - в умеренно проходном месте 6..10 тыс зл в месяц, если наемный работник - как повезет с владельцем. если организатор - не очень, но их можшь открыть сколько потянешь - обычная франшиза. Легких денег нет.

1

Естественно, чтоб узнать насколько это тебе хоть как то подходит, надо попробовать. Ты там ниже писал про безысходность. Ты пробовал?
Ну а на практике ничем не отличается от работы любого продавца в Минске или Мяделе. Вот только денег гораздо побольше платят.

0

Ну помечтай. Не знаю чем тебя такие мечты успокаивают, но помечтай. 🤣

-8

я угораю с модели монетизации бывшего девбай - релоботы платят бабки, чтобы как умалишенным минусовать чужие посты и плюсовать свои релоботские)))

3

Можно рассшифровать бред твоих тараканов?
За что ты не платишь на девбай, а кто то другой платит?
Потом вместе угорать будем.

Пользователь отредактировал комментарий 8 декабря 2025, 16:25

2

Почему сразу "чужие" посты? только идиотские. И насчёт бабок ты ошибся, опция заминусовать флудера в бан нам доступна совершенно бесплатно, как старожилам сайта.

hottaby422
hottaby422 Консультант в Сам себе буратино
1

Как ротоферме не нравится, что её клонированные акки не могут тут на реакции влиять))
Конечно, проверяющие приходят, а тут одни дизлайки. Ну и всё, никаких бонусов)

Пользователь отредактировал комментарий 9 декабря 2025, 10:05

fallinmyhand
fallinmyhand Патриот в Мерси Софтваре
0

примерно как мечта всех в Беларуси - открыть свой пункт выдачи заказов ВБ или Озон

-8

вот тут поржал.

оказывается, быть наемным продавцом в жабке - это тоже самое, что владельцем пускай и небольшого, но собственного бизнеса в РБ.

hottaby422
hottaby422 Консультант в Сам себе буратино
4

Ох, ротный. Ты ваще не в теме, я смотрю))
Верните бывшего ротного в комменты!

Пользователь отредактировал комментарий 8 декабря 2025, 16:38

meinfreim
meinfreim Ротабот в IT-Рота
-4

а что не так? из текста, как я понимаю, речь идет о работе продавца в жабе, а не о том, чтобы стать франчызобёрцой

fallinmyhand
fallinmyhand Патриот в Мерси Софтваре
0

ну так не все ж свое открывают, некоторые по найму идут. Уверен что в Жабке все же лучше чем в расейском бизнесе

-1

Времена не сахарные давно. Откроешь сегодня, а завтра вынесут под ноль.

-2

Так а где айтишницы то?

5

Погуглил сам. Магазин. И что такого страшного пойти туда? Лучший способ выучить язык.

meinfreim
meinfreim Ротабот в IT-Рота
-6

великий теоретик. не выучишь ты там язык, разве что повезет устроиться в жабку на оседле, где постоянные клиенты снизойдут до смолтока пока ты им разогреваешь хотдог или пиццу. Страшного там нет ничего, только па паре месяцев работы в жабе ты взвоешь, работать за 22 зл/ч по 180-200 часов в месяц, постоянно на ногах - ничего хорошего в этом нет, это безысходность

shipishi
shipishi Должность в Белокрылые лошадки
1

можно подумать тут все ничего тяжелее ноутбука не поднимали в жизни.

1

Ну, если пассивно ждать пока кто-то снизойдет с тобой поговорить, то конечно результат будет ноль.

-1

Итак, 216 рублей прибыли в день по жабкиным расценкам. В такси на своей машине в Минске будет больше. До 300 в экономе, если работать правильно. На складах в РФ в среднем 130 рублей. В обоих случаях речь о смене в 12 часов. Работают и не ноют. В польском такси на чужой машине по слухам 80 евро за смену.

Пользователь отредактировал комментарий 16 декабря 2025, 22:27

2

Жабка - не просто магазин, а франшиза, у каждого свой владелец, но есть жесткие правила франшизы. Можно легко открыть свою Жабку (что многие приезжие и делают) и быть её владельцем. Но очень там высокая конкуренция.

1

Сколько жены доплачивают за дом работу и за кекс?

1

Они и сидят тут в камментах, пока жена на работе.

2

Поэтому твое первое же сообщение о себе. 👌

Zhan Chubukou
Zhan Chubukou Шчолкаю зубамі в ЗАО "Прыдацелі і атшчыпенцы"
0

Прикиньте, в Европе семья может жить на зарплату жены, пока муж ищет новую работу. Ужас. Не то, что в хрустальном сосуде: или оба работают, или в микрокредиты залезать.

-4

а вот в РБ на ЗП жены айтишницы они бы никак жить не смогли))

я понимаю, что в релоботы людей с уровнем айкю больше определенного уровня не берут, но не настолько же)

Zhan Chubukou
Zhan Chubukou Шчолкаю зубамі в ЗАО "Прыдацелі і атшчыпенцы"
6

В РБ сейчас в целом жить не очень хочется. Ибо там мусорской курятник поборами, грабежами и убийствами занимается, и как разультат - нищета и беззаконие. А айтишники любят когда есть права, свободы, демократия и рыночная экономика.

Пользователь отредактировал комментарий 9 декабря 2025, 09:22

-6

што??

Zhan Chubukou
Zhan Chubukou Шчолкаю зубамі в ЗАО "Прыдацелі і атшчыпенцы"
4

Ахаха :) Мент, ты за 5 лет отвык, что вашу братию гордо именуют "лошками-петушками" и считают бандой отморозков от которых все беды в стране и могут нах послать публично?

Zhan Chubukou
Zhan Chubukou Шчолкаю зубамі в ЗАО "Прыдацелі і атшчыпенцы"
1

Молчишь? В ж*пе торчишь :)

-1

У них сокращения с 2023 полным ходом. Бенза нет, худые ходят. Ничего не меняется. Говорят им толстеть не нужно, главное вовремя вызвать. Правда вызвать получается не у всех. Я вот чуть было моторолу в ломбарде не купил - зарядного нет. Ну, дело житейское. Уклад и быт у каждого свой.

Пользователь отредактировал комментарий 18 декабря 2025, 01:50

-1

В Литве малоимущим государство недавно 300 000 евро выделило на подключение горячей воды. Чтобы повысить их уровень жизни. А ещё они онлайн-конфискат открыли и теперь там можно приобрести конфискованное авто по доступной цене (запустили сайт за неделю). А ещё средняя по Литве 1300 евро, у полицейского в Литве/Польше такая же зарплата. Далеко не каждая семья, товарищ может выжить на одну зарплату, к сожалению.