Wsparcie nas

„Rozstałam się z chłopakiem, nie chciałam spędzić Sylwestra sama". Jak specjaliści IT niestandardowo uszczęśliwiają innych w święta

A wy czym możecie się pochwalić?

„Rozstałam się z chłopakiem, nie chciałam spędzić Sylwestra sama". Jak specjaliści IT niestandardowo uszczęśliwiają innych w święta

A wy czym możecie się pochwalić?

«Nawet na emeryturze będę to robić. To kwestia mojego nastroju noworocznego»

Siergiej to deweloper i kierownik projektu IT, a także Święty Mikołaj. Co roku w grudniu Siergiej wyciąga z szafy płaszcz haftowany płatkami śniegu i wyrusza, by dawać ludziom świąteczną radość. Teraz już nie po to, by dorabiać jak dawniej, lecz po prostu z miłości do sztuki.».

Jedną rodzinę Siergiej odwiedza od pierwszego roku, odkąd został Mikołajem — to już ponad 20 lat.

— Mówię im: «Wasza starsza córka już dorosła, a młodszy syn — którego pamiętam jeszcze jako niemowlę.». A oni odpowiadają: «Nie, przyjeżdżaj! Bez ciebie nie ma święta».

Inną rodzinę odwiedzam od 15 lat — zawsze 31 grudnia. Nie dla pieniędzy, to kwestia mojego osobistego nastroju noworocznego. Po prostu to lubię! Cieszę się, że ich widzę co roku, a oni mnie. Nasze losy się już splotły.

W ubiegłym roku Siergiej również zakładał płaszcz Świętego Mikołaja i spotykał się z bliskimi mu ludźmi (a także jeździł w tym stroju na lodowisku przy Pałacu Sportu na Prospekcie Zwycięzców). W tym roku również planuje kontynuować tradycję. Jeszcze nigdy tego nie opuścił: «Nie, kocham to. Nawet na emeryturze będę to robić».

«Ktoś zostawił pieniądze, ktoś parę mandarynek i czekoladkę. Jedna osoba — szampana»

Deweloper Aleksandr Akimov opowiadał devby, jak każdy nowy rok spędzał za kierownicą. W noc z 31 grudnia na 1 stycznia jeździł po ulicach Mińska i bezpłatnie podwoził osoby, które prosiły o podwiezienie, dokąd chciały, dokąd prosiły. «To mój sposób na świętowanie!» — mówił młody człowiek.

Teraz Aleksandr już tak nie jeździ — zmienił kilka krajów i żyje bez samochodu. Za to jeździ Irina*. Dziewczyna opowiedziała nam, że zainspirowała ją właśnie historia na devby.

— To było parę lat temu: rozstałam się z chłopakiem tuż przed świętami, do rodziców (mieszkają na prowincji) nie chciałam jechać i wychodziło na to, że Nowy Rok miałabym spędzić samotnie. Wcześniej zdałam egzamin na prawo jazdy i potrzebowałam praktyki w prowadzeniu. Podzieliłam się tym wszystkim z kolegą z pracy, a on w odpowiedzi opowiedział mi, że kiedyś pracował z facetem, który w świąteczną noc woził przypadkowych przechodniów.

Powiedział: «Był nawet o nim artykuł na devby». Znalazłam, przeczytałam i pomyślałam: «A czemu nie…» 31 grudnia wyjechałam o 21:00. Najpierw po prostu jeździłam prawie godzinę. Potem zauważyłam ludzi podnoszących rękę, zatrzymałam się. Okazało się, że chcieli zatrzymać busa, ale ja powiedziałam: «To za darmo!» Wsiedli.

Przyznali, że gdyby na moim miejscu był mężczyzna, nie ryzykowaliby, ale tak — dziewczyna, to ich uspokoiło. Od razu też powiedziałam, że dopiero co zdałam egzamin na prawo jazdy i potrzebuję praktyki, ale nie mogę szybko jechać. Powiedzieli, że poczuli do mnie sympatię i mieli wrażenie, że to oni mi pomagają, a nie odwrotnie.

Potem było jeszcze kilka osób. Ludzie mówili, że chcieli wezwać taksówkę, ale aplikacja pisała, że nie ma dostępnych samochodów.

Od razu wszystkich uprzedzałam, że wiozę za darmo, ale mimo to ktoś zostawił pieniądze na tylnym siedzeniu, ktoś parę mandarynek i czekoladkę. Jedna osoba podarowała butelkę szampana. A jeszcze jedna z kobiet powiedziała, że specjalizuje się w stylizacji brwi i zaproponowała mi w zamian bezpłatną stylizację brwi: «Ja też chcę zrobić dla ciebie coś dobrego z okazji święta».

Co mi to wszystko dało — poczucie, że w świecie jest dużo dobra. Obcy dla mnie ludzie sprawili, że moja sylwestrowa noc stała się wyjątkowa, przywrócili mi poczucie święta. Ani trochę nie żałowałam, że usiadłam za kierownicą i spędziłam noc właśnie tak. W następnym roku znów jeździłam. Czy pojadę w tym roku — jeszcze nie zdecydowałam; pojawił się w moim życiu chłopak, więc to możliwe, jeśli się zgodzi.

Zdjęcie — unsplash

«Żeby odwdzięczyć się [mentorowi], muszę zrobić coś znaczącego»

Kirył* już trzeci raz na początku roku bezpłatnie bierze pod skrzydła jednego podopiecznego. Oto historia, którą nam opowiedział.

— W 2020 roku odszedłem z państwowego przedsiębiorstwa i ukończyłem kurs Javy — ale nie mogłem od razu znaleźć pracy. Na rozmowach kwalifikacyjnych mówili: trzeba poprawić to i tamto. Uczyłem się sam. A potem zobaczyłem na LinkedIn ogłoszenie: programista nieodpłatnie oferował pomoc nowicjuszowi (z powodu obciążenia pracą mógł wziąć tylko jedną osobę). Napisałem do niego, obiecałem pracować choćby dzień i noc — i wybrał mnie.

Jestem bardzo wdzięczny mojemu mentorowi: nie tylko pomógł mi rozwinąć umiejętności techniczne, ale także pomógł ulepszyć CV i polecił mnie do firmy, w której sam pracował.

W 2023 roku postanowiłem odwdzięczyć się — i przed Nowym Rokiem opublikowałem post o tym, że jestem gotowy wziąć pod opiekę jakiegoś juniora. Nie robiłem selekcji, po prostu wybrałem pierwszą osobę, która się zgłosiła.

W następnym roku nawet nie musiałem publikować posta — mój mentee przyprowadził przyjaciela. Podopieczny na przyszły rok również już znalazł się dzięki «poczcie pantoflowej».

Zapytaliśmy Kiryła, co mu to daje. Powiedział, że swojemu mentorowi nie może zwrócić wdzięczności.

— Słowa i prezenty — to dobrze, ale żeby w pełni mu się odwdzięczyć, muszę zrobić coś znaczącego. I uznałem, że to będzie pomoc komuś innemu. Dla mnie to też ważne: w ten sposób sam ciągle się uczę czegoś nowego i rozwijam się.

«Wymyślić 14 lekcji tak, aby mogły czegoś nauczyć — to zadanie z gwiazdką»

Zofia w wolnym czasie tworzy materiały do nauki programowania. W zeszłym roku zrobiła bezpłatny przedświąteczny maraton — 14 lekcji o podstawach kodowania i tworzenia stron w JS.

— Pomyślałam, że logiczne będzie zrobienie czegoś, co zainteresuje ludzi nauką nowej technologii. Miałam też myśl, że niektórzy mają potrzebę «domknięcia gestaltów» bliżej końca roku, i może ktoś obejrzałby maraton później — i odkrył dla siebie taki format nauki.

Zofia mówi, że do maratonu dołączyło około dwadzieścia osób, ale do końca dotarły cztery osoby.

— W ogóle nie oczekiwałam, że będzie dużo ludzi, pomyślałam: jeśli ktokolwiek przyjdzie — już super.

Co to dało naszej rozmówczyni — «sporo stresu», mówi (i to jest powód, dla którego Zofia nie powtarza maratonu w tym roku, plus wcześniej miała więcej wolnego czasu).

— Ale w sumie dało mi to pozytywne emocje. Podoba mi się, że dołączający obserwatorzy mogli zrobić wszystko prawie tak, jak było zaplanowane — a przecież nie były to wykłady czy coś podobnego.

Zdecydowanie, jest poczucie zrealizowanego wyzwania, ponieważ wymyślenie 14 lekcji powiązanych jednym tematem tak, aby mogły czegoś naprawdę nauczyć, a nie tylko «patrz, jak robię, i powtarzaj» — to zadanie z gwiazdką. Pod koniec krytykowałam się, że format wymaga poprawy, ale tak naprawdę był to bardziej syndrom oszusta.

Lekcje w maratonie były w formie zadań tekstowych z wyjaśnieniami, co i po co należy robić, i jak to działa — «krótko, na ile to było możliwe, ale nić narracyjną zachowałam», wyjaśnia Zofia. Każde kolejne zadanie było logiczną kontynuacją poprzedniego. W swoim Threads nasza rozmówczyni umieszczała posty i linki do przykładów, jak sama wykonała to czy inne zadanie.

Zofia mówi, że być może powtórzy swój maraton. Miała «nawet gotowy koncept na ten rok» i chciałaby stworzyć stronę z wyzwaniem, ale «zbyt późno o tym pomyślała».

— Byłoby świetnie stworzyć jakąś platformę dla takich wyzwań — i dodawać je tam, bez konieczności tworzenia ich za każdym razem od nowa. W zasadzie mam już nawet strukturę takiego projektu, ale, jak zawsze, brakuje kluczowego — czasu.

«Podczas urlopu macierzyńskiego każdy dzień przypomina poprzedni, a tu urozmaicenie»

Julia* jest testerką, obecnie podczas urlopu macierzyńskiego. Opowiada, że w zeszłym roku po raz pierwszy spróbowała takiej zabawy: upiekła ciasteczka z dziurkami na sznurki, przywiązała do nich wstążki — i rozwiesiła je na drzewach podczas spaceru z dzieckiem.

— Początkowo pomysł był taki, żeby ozdobić choinki, które napotkamy z maluchem po drodze, ale jodła — jak się okazało — nie jest najpopularniejszym drzewem. Więc ozdabialiśmy wszystko, co napotkaliśmy.

Dziecku tak się to spodobało, że zaczęło prosić mnie o rozwieszanie jeszcze czegoś na drzewach. I stworzyliśmy swój «kalendarz adwentowy»: każdego dnia robiliśmy coś i zostawialiśmy je w najbardziej nieoczekiwanych miejscach. Filcowaliśmy bombki choinkowe, lepiliśmy rodzinę kaczuszek z masy solnej, kleiliśmy domki z kartonu, szyliśmy anioły z szmatek, pisaliśmy karteczki z życzeniami…

Tak, to drobiazg, ale mam nadzieję, że komuś, kto przypadkowo znalazł nasze zabawki-niespodzianki, poprawiło nastrój. Sprawdzaliśmy z maluchem — część z nich zniknęła z miejsc, gdzie je powiesiliśmy.

Co mi to dało: oderwałam się od rutyny — na urlopie macierzyńskim każdy dzień przypomina poprzedni, a tu jakieś urozmaicenie. Z dzieckiem zanurzyliśmy się w twórczą atmosferę. Plus stworzyło to magiczny przedświąteczny nastrój, a to bardzo cenne.


* Imiona rozmówców zostały zmienione na ich prośbę.

Czytaj także
"Ocaleniem jest, że w dużym biurze nie są w stanie kontrolować wszystkich". Jak radzić sobie z depresją — 2 historie
"Ocaleniem jest, że w dużym biurze nie są w stanie kontrolować wszystkich". Jak radzić sobie z depresją — 2 historie
Ksenia pracuje w biurze IT w Europie Środkowej. Jest poszukiwaną specjalistką — rekruterzy stale kontaktują się z nią. Ale często nie ma nawet siły, by wstać z łóżka. Arseniusz do dziś jest wdzięczny znanej firmie outsourcingowej na Białorusi za jej podejście w okresie ostrej fazy choroby. 
"Chciałem do polskiego biura, EPAM zaoferował 1,8 tys. euro — mniej niż płacił mi na Litwie". Dlaczego specjaliści IT kłamią podczas exit interviews? A jeśli nie kłamią, czy to w ogóle pomaga?
"Chciałem do polskiego biura, EPAM zaoferował 1,8 tys. euro — mniej niż płacił mi na Litwie". Dlaczego specjaliści IT kłamią podczas exit interviews? A jeśli nie kłamią, czy to w ogóle pomaga?
Dlaczego rozmowy exit nie działają — o tym dyskutują na LinkedIn.
"W ciągu miesiąca podrożało o 20 tys. dolarów". Dlaczego specjaliści IT kupują mieszkania w Gruzji
"W ciągu miesiąca podrożało o 20 tys. dolarów". Dlaczego specjaliści IT kupują mieszkania w Gruzji
Mówią, że to najlepszy moment.
"Służbowe calle - po polsku". Były pracownik Wargaming i Vizor otworzył studio gier casualowych we Wrocławiu
"Służbowe calle - po polsku". Były pracownik Wargaming i Vizor otworzył studio gier casualowych we Wrocławiu
Dmitrij Mołczanow to CEO i współzałożyciel studia deweloperskiego gier Flying Whale Games. To jego pierwszy biznes, otwarty już po emigracji. Dzik porozmawiał z nim o trudnościach prowadzenia własnej działalności.

Chcesz przekazać ważne wydarzenie? Napisz do Telegram-bota

Główne wydarzenia i przydatne linki w naszym kanale Telegram

Абмеркаванне
Каментуйце без абмежаванняў

Рэлацыраваліся? Цяпер вы можаце каментаваць без верыфікацыі акаўнта.

Каментарыяў пакуль няма.