Jak nie przejść rozmowy kwalifikacyjnej w polskim oddziale Google: osobiste doświadczenie Białorusina, który dotarł do finału
Czytelnik kanału DzikPic opowiada o swoim niepowodzeniu.
Czytelnik kanału DzikPic opowiada o swoim niepowodzeniu.
Czytelnik kanału DzikPic opowiada o swoim niepowodzeniu.
— W 2025 roku brałem udział w rozmowie kwalifikacyjnej w polskim oddziale Google. Niestety nie przeszedłem ostatniego, piątego etapu.
Aplikowałem na stanowisko C++ Embedded Engineer, a proces wyglądał następująco:
1. Pierwszym etapem był mock interview — próbna rozmowa mająca na celu zapoznanie się z formatem i zmniejszenie stresu przed oficjalnymi rozmowami.
Miałem dwa proste zadania algorytmiczne, które udało mi się rozwiązać bez większych problemów. Jak zwykle w Google, rozwiązanie trzeba było napisać w zwykłym notatniku. Rozmówca był z Rumunii.
2. Drugim etapem było już właściwe interview techniczne z zadaniem algorytmicznym ukierunkowanym na embedded. Rozwiązałem je, a finalną optymalizację zdążyłem wprowadzić na kilka minut przed końcem czasu. Rozmówca był z Izraela. Po tym etapie otworzyła się droga do bardziej złożonych rozmów.
3. Trzecim etapem była rozmowa dotycząca Googleyness & Leadership. Wcześniej przygotowałem sobie scenariusze na kartce, żeby nie improwizować na bieżąco. Pewną trudność sprawiał angielski, ponieważ rozmówca był z Anglii i przez jego akcent nie zawsze od razu rozumiałem pytania. Mimo to odpowiedziałem na wszystko, a rozmówca był zadowolony z moich odpowiedzi.
4. Czwartym etapem była rozmowa techniczna, ale zadanie nie było typowe z LeetCode, tylko specyficzne dla embedded. Poproszono mnie o pisanie w C, a nie w C++, co było dla mnie zaskakujące. Podobne zadanie rozwiązywałem wcześniej dla Bar Metal w moim projekcie.
Kod napisałem, ale autor oczekiwał rozwiązania dla Linuksa z wykorzystaniem wielowątkowości, dlatego ocena była słaba. Rozmówca był z Polski.
5. I wreszcie finał. Tu zaczęły się problemy. Gdy tylko rozpoczęło się spotkanie, zamiast od razu dostać zadanie, zostałem zapytany o moje projekty. Pogubiłem się i nie do końca wiedziałem, czy to rozmowa algorytmiczna, czy projektowa.
W rezultacie przez 15 z 45 minut rozmawialiśmy o moim dotychczasowym doświadczeniu i projektach. Następnie niespodziewanie pojawiło się zadanie — podobnie jak w części czwartej: hybryda algorytmów i projektowania systemu, z tym że tym razem nie znałem rozwiązania od razu.
Kod napisałem, ale ze względu na brak wielowątkowości autor zadania był niezadowolony. W efekcie ocena była negatywna. Rozmówca również był z Polski.
Niedawno próbowałem samodzielnie rozwiązać zadanie z piątego etapu, żeby je lepiej zrozumieć. Otrzymałem około 130 linii kodu, które pisałem przez kilka dni. Następnie przez kolejne dni debugowałem wielowątkowość, aby działała poprawnie. Moim zdaniem — i zdaniem kolegi, który mnie polecił — to zadanie nie jest w pełni adekwatne do rozwiązania w 30 minut.
Ostatecznie nie dostałem oferty. Przygotowywałem się przez około trzy miesiące, rozwiązując około 120 zadań z LeetCode. Sam proces rekrutacyjny również trwał około trzech miesięcy.
Warto zaznaczyć, że nie była to moja pierwsza próba. W 2024 roku również aplikowałem, ale nie przeszedłem nawet pierwszego etapu. Wtedy rozwiązałem około 300 zadań z LeetCode.
Ich polityka rekrutacyjna jest ciekawa — twierdzą, że czasami latami szukają kandydatów, aby skompletować zespół, a jednocześnie wystarczy nie zaliczyć jednego etapu, by nie otrzymać oferty.