„W biurach IT mają potężne generatory. W razie czego można tam nawet zamieszkać z rodziną” — relacja z zamarzającego Kijowa
Jak wygląda życie i praca zimą, gdy scentralizowane dostawy prądu i ciepła zostały zniszczone przez ataki rakietowe.
Jak wygląda życie i praca zimą, gdy scentralizowane dostawy prądu i ciepła zostały zniszczone przez ataki rakietowe.
Jak wygląda życie i praca zimą, gdy scentralizowane dostawy prądu i ciepła zostały zniszczone przez ataki rakietowe.
Słupki kijowskich termometrów w ciągu ostatnich kilku dni powoli pełzną w górę. Temperatura powietrza w zamarzającej stolicy Ukrainy, którą rosyjskie drony i rakiety raz po raz pozbawiają ciepła i prądu, przez ponad dwa tygodnie w nocy stabilnie utrzymywała się poniżej -10 stopni. Ale w najbliższych dniach synoptycy przewidują temperatury dzienne około zera, a nawet lekko na plusie. Jednak to ocieplenie nie potrwa długo: już od 30 stycznia w Kijowie prawdopodobnie znowu się ochłodzi.
Co zaskakujące, w metropolii z popękanymi od mrozów grzejnikami, lodem na klatkach schodowych, niedziałającymi windami i wybitymi od wybuchów dronów oknami, ludzie nadal żyją i pracują. Są wśród nich również Białorusinki. Jedną z nich jest Olga Kuzeeva, dawniej specjalistka ds. PR w hoster.by, a obecnie menedżerka ds. PR projektów technologicznych, pracująca w jednej z dużych ukraińskich firm z branży technologii chmurowych i AI.
Po rozpoczęciu pełnowymiarowej rosyjskiej inwazji na Ukrainę, Olga pozostała w Kijowie. Dwa lata temu opowiadała już o tym, jak wygląda jej życie w warunkach wojny. Wtedy, w lutym 2024 roku, w jej domu od kilku dni nie wyłączano prądu, pojawiły się stabilny internet i ciepła woda, a do miasta po totalnym blackoucie wróciło oświetlenie uliczne.
Jak wygląda kijowskie życie Białorusinki teraz, kolejne dwa lata później?

— Trudno opisać sytuację, ponieważ zmienia się kilka razy w tygodniu. Wydawało się, że wszystko zaczyna wracać do normy, gdy Rosja znów uderzyła w te same obiekty energetyczne. I zamiast czterech godzin prądu na dobę, mamy tylko dwie godziny. Albo nawet do trzech dni całkowicie bez światła.
W porównaniu z niektórymi innymi dzielnicami Kijowa mi (stosunkowo) się poszczęściło. W naszym budynku jest własna kotłownia, więc nie zależymy od centralnego ogrzewania. Ale nawet pomimo tego, problemy z ogrzewaniem mamy i my. UPS-y (zasilacze awaryjne) w kotłowni po prostu nie nadążają z ładowaniem podczas krótkotrwałych dostaw prądu. Kotłownia okresowo przełącza się między UPS-em a generatorem. Wszystko to wpływa na moc kotła. W mieszkaniach jest zimno, ale przynajmniej nie zamarzają rury. W obecnych warunkach to już dobrze.
Generalnie sytuacja nie wpędza mnie w rozpacz. To nie pierwszy poważny blackout w Kijowie. Wszystko, co można, zostało już zbackupowane, zabezpieczone i rozłożone po różnych koszykach. W domu pojawiła się masa powerbanków, mała kuchenka gazowa, zapasowy palnik gazowy, śpiwór, wysokiej jakości bielizna termiczna i odzież termiczna, różne latarki, duży zapas świec. «Awaryjny» zestaw rzeczy od początku wojny wcale się nie zmienił.
Nawiasem mówiąc, żartujemy z przyjaciółmi, że chyba warto by dodać do niego gwizdek. Zbyt często ataki rakietowe trafiają w budynki mieszkalne. Dlatego aktualny jest problem, jak szybko cię znajdą pod gruzami — i dobrze, jeśli będziesz mieć czym dawać znaki dźwiękowe.
Przy długotrwałym braku prądu gotujemy z sąsiadami na grillu na podwórku, rozgrzewając się grzanym winem. Na oknach domów nadal wiszą świąteczne lampki: działają na baterie i służą jako dodatkowe źródła światła.
Trzeba oddać sprawiedliwość operatorom telekomunikacyjnym i niezniszczalnemu ukraińskiemu biznesowi: mobilny internet i łączność są stabilne, a dostawa gorących posiłków z restauracji, wody, produktów spożywczych i innych towarów zostanie zrealizowana w każdych okolicznościach, bez względu na to, co by na nas nie spadało.
Możecie być zaskoczeni, ale w sąsiednim budynku bez przerw działa kawiarnia dla psów. Mimo wszystko, każdego dnia ludzie uruchamiają generator i przygotowują świeżą karmę dla zwierząt z baraniny, wołowiny, kurczaka, ryb i indyka. Wszystko zawsze świeże i dostępne.
— Tak, to wszystko jest cholernie trudne. Życie i praca w takich warunkach są nienormalne. Ale trzymamy się zasady: lepsza zima z generatorami niż całe życie z degeneratorami.
Psychologicznie już się przestawiłam. Przyjście do biura w nieprasowanym ubraniu, bez makijażu czy z nieświeżą fryzurą nie jest dla mnie problemem. I tak, wybieram pracę w biurze. To sprawia, że moje życie jest bardziej uporządkowane w chaosie wojny.
Już od 2022 roku większość firm stała się swego rodzaju punktami niezłomności dla pracowników. Tam, co najmniej, są mocne generatory i możliwość naładowania wszystkich swoich powerbanków. U nas, oprócz tego, jest prysznic z ciepłą wodą, pralka i nawet stworzone warunki do zamieszkania. Jest też przestronna kuchnia i bufet z gorącymi posiłkami. Jeszcze nie musiałam z tego wszystkiego korzystać, ale wiem, że w skrajnym przypadku po prostu wezmę ubrania, psa i pojadę do biura.
Do emocjonalnego odprężenia jest sala sportowa, z której można korzystać bez ograniczeń i harmonogramu. W dowolnym momencie dnia pracy można wstać i pójść potrenować równowagę psychiczną. W każdą pogodę i przy każdym oświetleniu przychodzi tam również trener fitnessu i jogi.
Biuro jest wyposażone w taki sposób, że może stać się tymczasowym mieszkaniem także dla rodzin pracowników. Jest nawet oddzielny gabinet na wypadek, gdyby krewni pracowników potrzebowali bezpłatnego coworkingu.
Relokacji w firmie nikt nie rozważa. W piątym roku wojny pracują w niej ludzie, którzy świadomie pozostają w Ukrainie.
Większość mieszkańców Kijowa i wielu mieszkańców obwodu kijowskiego pozostało bez prądu, ogrzewania i wody na kilka dni po kolejnym rosyjskim masowym ataku rakietowo-dronowym w nocy 9 stycznia 2026 roku. Zbiegło się to z nagłym ochłodzeniem, podczas którego temperatura w stołecznym regionie Ukrainy spadała do -20°C. Mimo silnych mrozów, rosyjskie ataki na system energetyczny Ukrainy, w tym Kijowa, trwały.
Z blackoutami wywołanymi przez rosyjskie ataki zmagały się w styczniu również inne ukraińskie metropolie: Dniepr, Charków, Odessa, Zaporoże. Z powodu celowego niszczenia przez Rosjan infrastruktury energetycznej Ukrainy w okresie silnych mrozów, miliony ludzi w tym kraju, w tym dzieci i osoby starsze, pozostają w strasznym zimnie przez tygodnie. Przez analogię do Hołodomoru (masowego głodu na Ukrainie w latach 1932-1933, zorganizowanego przez radzieckie kierownictwo) wydarzenia te nazwano «Hołodomorem».