Wsparcie nas

"W ciągu miesiąca podrożało o 20 tys. dolarów". Dlaczego specjaliści IT kupują mieszkania w Gruzji

Mówią, że to najlepszy moment.

"W ciągu miesiąca podrożało o 20 tys. dolarów". Dlaczego specjaliści IT kupują mieszkania w Gruzji

Mówią, że to najlepszy moment.

«Żałuję, że nie zdecydowałem się na to w 2022 roku — zaoszczędziłbym co najmniej 60 tysięcy»

Maksym*, developer; lokalizacja — Tbilisi:

— Z rodziną przeprowadziliśmy się do Gruzji po rozpoczęciu wojny, a około miesiąca temu kupiliśmy tu mieszkanie.

Dlaczego — cóż, mieszkamy tu już prawie 4 lata, wynajmując mieszkanie, mamy pieniądze na koncie, których nie używamy i tylko obserwujemy, jak nieruchomości (nie tylko tutaj, ale w całej Europie) rosną w cenie. Nie planujemy zostać tu na zawsze, ale rozumiemy, że 100 tysięcy dolarów na koncie za rok nadal będzie 100 tysiącami dolarów, a mieszkanie sprzedamy dużo drożej niż je kupiliśmy. W ciągu ostatniego miesiąca jego wartość wzrosła już o 20 tysięcy.

Rozważaliśmy różne opcje: byliśmy otwarci na rynek wtórny, ale interesowały nas także nowe budynki — czyli z 2015 roku lub nowsze. Żona od dawna monitorowała MyHome, dzwoniła w sprawie ogłoszeń, by sprawdzić ceny, rozmawiała z agentami nieruchomości. A ponieważ w Gruzji to sprzedający płaci agentowi, wielu z nich, po pokazaniu jednego czy dwóch mieszkań i nie widząc w naszych oczach zainteresowania w stylu «Biorę natychmiast» — rezygnowało z dalszej współpracy.

Ale trafiliśmy na jednego agenta z innym podejściem: od razu zebrał nasze wymagania i zaproponował kilka opcji nowych budynków w dobrych kompleksach mieszkalnych. Pojechaliśmy, wszystko obejrzeliśmy, zebraliśmy opinie o deweloperach — i wybraliśmy to, co nam odpowiadało. No i mieliśmy szczęście, bo akurat w tym momencie deweloper miał promocję, o czym wspomniał nam agent — dzięki czemu kupiliśmy mieszkanie nawet taniej, niż planowaliśmy.

Dodatkowy plus: nasze mieszkanie jest już z wykończeniem od dewelopera — choć za te pieniądze można kupić tylko opcję bez wykończenia. Oczywiście, nie jest bez wad, ale można z tym żyć, biorąc pod uwagę, że nie traktujemy tego mieszkania jako opcji na stałe. A robienie remontu przez kolejne 6-8 miesięcy kompletnie nam się nie uśmiechało. A tu taka świetna opcja.

Co jeszcze: mamy dobrą dzielnicę — prawie w centrum miasta z rozwiniętą infrastrukturą.

Koszt metra kwadratowego w nowych budynkach w Tbilisi wynosi od 1,2 do 4 tysięcy dolarów, w zależności od dzielnicy. Ale moim zdaniem takie dzielnice jak Vake i Saburtalo są przewartościowane — nie rozumiem, dlaczego proszą od 2,5 do 4 tysięcy za metr, zwłaszcza że Samgori czy Isani położone są nawet bliżej centrum. A nawet w bardziej odległych dzielnicach można znaleźć niezłe kompleksy mieszkalne.

Swoją drogą, jeśli zainwestować na etapie wykopu fundamentów, koszt metra kwadratowego zaczyna się od zaledwie 800 dolarów — czyli jest poważnie tańszy niż obecnie na Białorusi. Ale my rozważaliśmy tylko gotowe opcje.

Nie braliśmy mieszkania na kredyt hipoteczny, ale jest to w Gruzji możliwe. I oczywiście badałem taką opcję. Jeśli masz tutaj pozwolenie na pobyt, możesz wziąć kredyt hipoteczny w walucie krajowej z oprocentowaniem 11% rocznie.

Z pozwoleniem na pobyt szanse na zatwierdzenie kredytu są większe, ale banki udzielają kredytów ekspatom również bez pozwolenia, choć nie jest to łatwe, a stopy procentowe są znacznie wyższe.

Czy nie obawiałem się angażować w zakup nieruchomości w obcym kraju? Powiem, że tutaj świetnie odnoszą się do Białorusinów. Tak, parę razy zdarzało mi się usłyszeć: «Jedź do swojej Ukrainy» — ale nie brałem tego do siebie. I generalnie powiem tak: dziś nie możesz być pewien, gdzie za 5-10-15 lat będzie spokojnie.

W Gruzji dużo inwestują Chińczycy, Arabowie z Emiratów, a Izraelczycy kupują tu nieruchomości komercyjne i mieszkalne. Wszystko tu rośnie. I jedyne, czego żałuję, to że nie zdecydowałem się na to w 2022 roku: kupilibyśmy takie samo mieszkanie o 30 tysięcy dolarów taniej i wydalibyśmy o 30 tysięcy mniej na wynajem — czyli zaoszczędzilibyśmy co najmniej 60 tysięcy.

«Rata kredytu jest wysoka — prawie połowa pensji, wynajmowanie jest o połowę tańsze»

Inga*, była PM, obecnie developerka; lokalizacja — Tbilisi:

— Z mężem przeprowadziliśmy się do Gruzji w marcu 2022 roku, jak wielu — uciekając w pośpiechu i panice. Moja firma też się tu przeniosła, ale wciąż nie wiedzieliśmy, co nas czeka w Tbilisi i gdzie będziemy tam mieszkać, a przede wszystkim — jak długo zostaniemy.

Ale minął rok i stało się jasne, że na Białorusi nic się nie zmieni — do ojczyzny nie wrócimy. A to oznacza, że trzeba coś zrobić z nieruchomością tam i odpowiednio urządzić się w nowym kraju. Gruzja całkiem nam odpowiadała jako nowy dom: jest nam tu wygodnie, nie ma problemów z legalizacją, a biurokracja jest bardzo prosta.

Z takimi myślami wystawiliśmy na sprzedaż nasz mały (i niedrogi) dom niedaleko Mińska — i zaczęliśmy badać rynek nieruchomości w Gruzji.

Nie wszystko nam odpowiadało: mamy dużego psa — i są problemy z jego wyprowadzaniem, więc potrzebowaliśmy parku w pobliżu. Objechaliśmy całe Tbilisi i zrozumieliśmy, że idealna dla nas jest tylko jedna dzielnica. Monitorowałam strony dzień i noc — i znalazłam to wymarzone mieszkanie.

Ponieważ nasza nieruchomość na Białorusi jeszcze się nie sprzedała (a pieniądze z jej sprzedaży i tak by nie wystarczyły na pokrycie wszystkich kosztów) — zaczęliśmy badać opcje kredytu hipotecznego. I tak, wzięliśmy go.

Okazało się, że to bardzo proste. W «Banku Gruzji» korzystamy z obsługi w oddziale VIP, gdzie każdy klient ma swojego managera, który wiele spraw rozwiązuje zdalnie. Skontaktowaliśmy się z nim, poinformowaliśmy, który obiekt nas interesuje — i bank wysłał tam swojego rzeczoznawcę (wycena jest oczywiście zawsze niższa od rynkowej, bo banki uwzględniają swoje ryzyko). Następnie poinformował nas, jaki procent kwoty mogą pokryć — zwykle jest to od 70% do 85% wartości szacunkowej.

Sama transakcja odbyła się w oddziale banku. Wpłatę początkową wpłaciliśmy już wcześniej na konto — i bank przelał te pieniądze wraz z pozostałą kwotą sprzedającemu.

Oczywiście, trzeba było przeczytać umowę hipoteczną — nie wolno jej podpisywać bez przeczytania.

Jako cudzoziemiec musisz wybrać tłumacza — niekoniecznie profesjonalistę — może być dowolny obywatel, który zna twój język. My na przykład poprosiliśmy o pomoc naszą koleżankę.

I to wszystko! W Gruzji jest elektroniczny obieg dokumentów — w ciągu 4-5 dni otrzymaliśmy SMS o tym, że nasza nieruchomość została zarejestrowana. Nie trzeba było iść do agencji katastralnej, jak na Białorusi. Znając numer katastralny mieszkania, można wejść na stronę, zobaczyć wyciąg i zapisać certyfikat — to jest twój dokument na nieruchomość.

Kredyt hipoteczny w Gruzji udzielany jest na 15 lat w lari lub na 10 lat w walucie obcej. Początkowo zawarliśmy umowę na 15 lat w lari — a w 2024 roku refinansowaliśmy kredyt i zaciągnęliśmy go ponownie na 10 lat w euro.

Tak, kredyt hipoteczny to ból! Rata jest wysoka — prawie połowa pensji, wynajmowanie jest o połowę tańsze. Ale warto wziąć pod uwagę, że mamy drogie mieszkanie o powierzchni ponad 100 m² i znajduje się w najlepszej dzielnicy miasta.

Nie żałujemy swojej decyzji: w ciągu pierwszego roku nasze mieszkanie wzrosło w cenie o 40%. Wiem to, ponieważ zamawialiśmy wycenę mieszkania do złożenia dokumentów na pozwolenie na pobyt. I teraz okresowo monitoruję rynek — w naszej dzielnicy ceny są po prostu szalone. Teraz nie byłoby nas stać na taki zakup.

Tak, kosztowało nas to (i wciąż kosztuje) wysiłku. Ale rozumiemy: nawet jeśli z Gruzją nagle się nie ułoży — to w każdym przypadku dobra inwestycja.

W Gruzji traktują nas przyjaźnie. Tak, czasami robią uwagę w stylu: ucz się gruzińskiego, ale mam na to gotową odpowiedź: «Uczę się». Dlatego nie ma obaw, że zmieni się stosunek do Białorusinów lub że warunki pogorszą się — na przykład tak, że stracimy mieszkanie.

«Jako „luksusowa dacza“ nad morzem poza sezonem — świetna opcja»

Alicja* i Iwan*, rodzina informatyków; lokalizacja — Batumi:

— Marzenie o «mieszkaniu nad morzem» jest chyba podstawowe dla większości ludzi. Dlatego pewnego ponurego zimowego dnia kilka lat temu postanowiliśmy, że nadszedł czas, by je zrealizować — i polecieliśmy do Gruzji.

W Batumi i okolicach jest ogromna liczba projektów oferujących inwestycje w apartamenty nad morzem dla siebie lub pod wynajem. Wielu kupuje mieszkania online jeszcze na etapie wykopu po minimalnej cenie za metr, a potem odsprzedaje drożej. Ale my chcieliśmy gotowe lub prawie gotowe mieszkanie dla siebie, w pierwszej linii brzegowej, z frontalnym widokiem na morze i w takim miejscu, gdzie przed domem nagle nie postawią wieżowca z oknami na wprost naszych — a to typowa sytuacja dla Batumi.

Agenta, który oprowadzał nas po budowach i gotowych obiektach, znaleźliśmy po prostu w internecie. Proponował opcje i organizował pokazy. Byliśmy i na 47. piętrze futurystycznego wieżowca z kartonowo-gipsowymi ścianami między sąsiednimi mieszkaniami, i na świeżo zalanych betonem szkieletach z wystającymi prętami zbrojeniowymi.

Gruzja to kraj, gdzie mieszkanie wciąż można kupić bez jakichkolwiek komplikacji: za kryptowalutę, w języku rosyjskim/angielskim i z maksymalnie szybkim załatwieniem wszystkich dokumentów w departamencie sprawiedliwości tego samego dnia.

Problemy napotkaliśmy na etapie podpisywania umowy — była napisana maksymalnie niezdarnie, a deweloper, który dzień wcześniej karmił nas chinkali, odmówił wprowadzenia jakichkolwiek minimalnych zmian. Nawet agent nie pomógł. Dlatego wybraliśmy nieco droższą opcję u innego dewelopera i w bardziej interesującej lokalizacji.

Remont był osobnym questem z gruzińskim akcentem we wszystkim: delfiny narysowane przez budowlańców na świeżo otynkowanych ścianach, niedotrzymane terminy, ostatni bojler w mieście, spalona grzałka do ręczników, poszukiwanie odpowiedniego łóżka, lustra, umywalki, blatu, piekarnika — i to wszystko całkowicie standardowe — ani razu nie designerskie. Do tej pory nie mamy stołu do jadalni, bo nie możemy znaleźć odpowiedniego rozmiaru. Za to kierownik budowy został przyjacielem rodziny.

Nie planowaliśmy mieszkać w Batumi na stałe. Dla osób przyzwyczajonych do dużych miast jest to po prostu niekomfortowe — podstawowy zestaw produktów trzeba zbierać w kilku sklepach i na targowiskach, duży ruch, brudno, kwestie z dobrą szkołą dla dzieci i tak dalej. Ale jako «luksusowa dacza» nad morzem poza sezonem — świetna opcja. Choć luksusowość tej daczy zmniejsza się przez nieudolną firmę zarządzającą, budowy dookoła, częste zaniki prądu, czasami zapach wysypiska.

Ale ogólnie nie żałujemy zakupu: ziemi nad morzem nie przybywa, a nieruchomość na niej jest w każdym przypadku płynna, plus bardzo interesująco będzie obserwować, w co kurort zamieni się za 15 lat (teraz w rejonie portu usypują sztuczne wyspy, a za lotniskiem planują budowę miasta w mieście z mariną dla jachtów). No i oczywiście, możliwość zasypiania, budzenia się i jedzenia śniadania w swoim mieszkaniu przy szumie morza i z widokiem na nie, sprawia, że można wybaczyć Batumi wszystkie jego wady.


* Imiona rozmówców zostały zmienione na ich prośbę.

Czytaj także
„Przekroczyłem prędkość w 2021 roku
„Przekroczyłem prędkość w 2021 roku". Wygląda na to, że Polska częściej odmawia wydania paszportów – również z powodu drobnych mandatów. Co z tym zrobić
„Przekroczyłem prędkość w 2021 roku". Wygląda na to, że Polska częściej odmawia wydania paszportów – również z powodu drobnych mandatów. Co z tym zrobić
W ubiegłym roku wzrosła liczba wniosków cudzoziemców o nadanie obywatelstwa polskiego. Jednak, jak piszą media, urzędy częściej odmawiają — podobno «wystarczy nieopłacony drobny mandat».
„W biurach IT mają potężne generatory. W razie czego można tam nawet zamieszkać z rodziną” — relacja z zamarzającego Kijowa
„W biurach IT mają potężne generatory. W razie czego można tam nawet zamieszkać z rodziną” — relacja z zamarzającego Kijowa
„W biurach IT mają potężne generatory. W razie czego można tam nawet zamieszkać z rodziną” — relacja z zamarzającego Kijowa
Jak wygląda życie i praca zimą, gdy scentralizowane dostawy prądu i ciepła zostały zniszczone przez ataki rakietowe.
„W zeszłym miesiącu przez trzy dni jadłem zupki instant” — dlaczego specjalista IT żyje od wypłaty do wypłaty, zarabiając 14 tys. euro?
„W zeszłym miesiącu przez trzy dni jadłem zupki instant” — dlaczego specjalista IT żyje od wypłaty do wypłaty, zarabiając 14 tys. euro?
„W zeszłym miesiącu przez trzy dni jadłem zupki instant” — dlaczego specjalista IT żyje od wypłaty do wypłaty, zarabiając 14 tys. euro?
Historia Aleksieja opowiedziana przez kanał o finansach w Polsce Złoty Dzik.
"Mam nadzieję, że jesteśmy ostatnim pokoleniem bitych dzieci". Pracownicy IT opowiadają, jak pasek wpłynął na ich życie (niełatwa lektura)
"Mam nadzieję, że jesteśmy ostatnim pokoleniem bitych dzieci". Pracownicy IT opowiadają, jak pasek wpłynął na ich życie (niełatwa lektura)
Cztery historie o przemocy w dzieciństwie.

Chcesz przekazać ważne wydarzenie? Napisz do Telegram-bota

Główne wydarzenia i przydatne linki w naszym kanale Telegram