Wsparcie nas

"W promieniu 100 km nie ma tu żywej duszy, bardzo mi pasuje". Jak administrator sieci pracuje na polskiej stacji polarnej

Na blogu theprotocol.it opublikowano wywiad z programistą pracującym na polskiej stacji polarnej Hornsund, Łukaszem Kucem. Kanał DzikPic opowiada, jak wygląda praca informatyka na północy.

"W promieniu 100 km nie ma tu żywej duszy, bardzo mi pasuje". Jak administrator sieci pracuje na polskiej stacji polarnej

Na blogu theprotocol.it opublikowano wywiad z programistą pracującym na polskiej stacji polarnej Hornsund, Łukaszem Kucem. Kanał DzikPic opowiada, jak wygląda praca informatyka na północy.

Tak, od 1957 roku nad zatoką «Białego Niedźwiedzia» (Isbjørnhamna) na wyspie Spitsbergen działa stacja polarna Instytutu Geofizyki Polskiej Akademii Nauk.

Jak wygląda onboarding pracowniczy na Spitsbergenie?

Jak mówi Łukasz Kuc, jeszcze przed przyjazdem na wyspę pozostawał «w kontakcie» z lokalnym informatykiem.

«Poza tym na Stacji jest aktualizowana dokumentacja, z której można korzystać — to taka baza wiedzy na wzór Wikipedii. Wpisane są tam dane urządzeń, łącza internetowe, dużo przydatnych informacji. Oczywiście następca otrzymuje też dostęp do głównego menadżera haseł» — wyjaśnia.

Sam przyjazd na stację wygląda niestandardowo. W zatoce nie ma portu, a statek rzuca kotwicę około 500–1500 metrów od brzegu, więc «rozładunek odbywa się drogą morską». Aby bagaże nie zamokły, umieszcza się je w 120-litrowych beczkach, podobnych do tych na ogórki kiszone. Więc na samo przekazanie wiedzy merytorycznej zostaje około trzech dni.

Dlaczego informatyk zdecydował się na ekspedycję?

Łukasz Kuc przez ostatnie 10 lat był administratorem sieci i systemów. Akurat odchodził z poprzedniej pracy, gdy zobaczył ofertę na stacji polarnej — i postanowił się zgłosić. «Wszystko potoczyło się spontanicznie. Cieszę się, że mi się udało, że przeszedłem rekrutację i jest tu na miejscu tak, jak się spodziewałem — po prostu fajnie» — dodaje.

Według administratora, pół roku pobytu zleciało ekspresowo i obawia się, że kolejna część też minie szybciej, niż by chciał.

«Jestem trochę introwertyczny, więc fakt, że w promieniu ok. 100–130 km poza nami nie ma tu żywej duszy, bardzo mi pasuje. Mamy kontakt przede wszystkim ze zwierzętami i naturą. Gdybym tu nie przyjechał, raczej nie miałbym okazji przebywać w tak wyjątkowym miejscu i doświadczyć czegoś tak innego, niż to, co było znane mi do tej pory».

Na czym polega praca administratora na stacji?

Na stacji działa internet satelitarny, który jest bardzo ważny dla meteorologów. Pan Łukasz zapewnia nieprzerwane działanie łączności.

«Można również poznać technologie specyficzne dla aplikacji używanych przez stację przez cały rok — mówi. — Jednak większość zadań i narzędzi są typowe dla każdej infrastruktury IT. <> W rzeczywistości jestem tutaj na swego rodzaju dyżurze — kilka razy budzono mnie w nocy, ponieważ zdarzały się awarie wymagające szybkiej interwencji».

Ale zasadniczo informatyk, tak jak każdy członek naszej załogi, odbywa dyżury stacyjne, podczas których gotuje i sprząta określoną część stacji, zgodnie z ustalonym harmonogramem dyżurów».

Z bloga

«Aktualnie jest nas tu dziewięcioro, więc każdy ma dyżur co 9 dni. Poza tym zdarzają się takie sytuacje, że na wyprawę weźmie się czegoś za mało i człowiek jest na przykład zmuszony cerować sobie skarpetki» — żartuje pan Łukasz. «rzez pierwsze kilka miesięcy do października jest nas tu 15 osób<>. A od października do początku kwietnia jesteśmy sami. Widzimy tylko naszą dziewiątkę. Spędzamy ten czas dość naturalnie, razem jemy śniadania i obiady, spędzamy święta, Sylwestra, dzielimy się pracą, sprzątamy, gadamy, wychodzimy na pomiary. No i siłą rzeczy — dziczejemy».

Za to tutaj jest elastyczny harmonogram: «Nie mamy sztywnych godzin pracy, więc wtedy, kiedy mam największą chęć do pracy, pracuję, a w czasie między śniadaniem a obiadem mogę odpocząć i się zdrzemnąć». Jest też siłownia, co jest bardzo przydatne zimą, kiedy jest ciemno albo zbyt mało śniegu do zjeżdżania na nartach.

«Ja się nie nudzę — dodaje administrator. — Mamy do dyspozycji drukarkę 3D, stolarnię, warsztat i mogę się nauczyć pracy na różnych maszynach. Czasem żałuję nawet, że nie mam więcej czasu, żeby się tym zająć. Na początku wyprawy bałem się, że zabrałem za mało rzeczy z Polski, że nie będę miał tu nic do robienia po godzinach pracy. Dzisiaj widzę już, że to były kompletnie nieuzasadnione obawy».

Na koniec informatyk przyznaje, że nawet obawia się powrotu do cywilizacji.

Moskwa — Wilno — Barcelona — Nowa Zelandia. Jak QA odnalazł się na krańcu świata
Moskwa — Wilno — Barcelona — Nowa Zelandia. Jak QA odnalazł się na krańcu świata
Na temat
Moskwa — Wilno — Barcelona — Nowa Zelandia. Jak QA odnalazł się na krańcu świata
Czytaj także
Warszawa czy małe miasto? Rodzina przeniosła się z Olsztyna — znaleźli ponad 10 różnic (i nie wszystkie są oczywiste!)
Warszawa czy małe miasto? Rodzina przeniosła się z Olsztyna — znaleźli ponad 10 różnic (i nie wszystkie są oczywiste!)
Warszawa czy małe miasto? Rodzina przeniosła się z Olsztyna — znaleźli ponad 10 różnic (i nie wszystkie są oczywiste!)
Czytelniczka Dzika mieszkała przez dwa lata w Olsztynie — mieście liczącym 166 tysięcy mieszkańców — ale zeszłego lata przeprowadziła się do Warszawy ze względu na pracę partnera. Podzieliła się swoimi przemyśleniami na temat tego, gdzie żyje się lepiej.
Białoruscy studenci otrzymają wyjątkową możliwość wyjazdu do Korei Północnej
Białoruscy studenci otrzymają wyjątkową możliwość wyjazdu do Korei Północnej
Białoruscy studenci otrzymają wyjątkową możliwość wyjazdu do Korei Północnej
"Mam wynagrodzenie oficjalne i mam kartę pobytu". Broker w Polsce uznał konto za podejrzane i sprzedał aktywa o wartości 100 tys. dolarów
"Mam wynagrodzenie oficjalne i mam kartę pobytu". Broker w Polsce uznał konto za podejrzane i sprzedał aktywa o wartości 100 tys. dolarów
«Realizujemy wypłatę środków z Twojego konta na Twoją prośbę». Problem w tym, że żadnej prośby nie było. Czytelnik «Złotego Dzika» opowiedział, jak broker XTB w ciągu kilku minut sprzedał jego aktywa i rozpoczął wypłatę pieniędzy.
„O polityce w pracy nie mówiono”. Chiny chcą uszczęśliwić wszystkich za pomocą AI w ciągu 5 lat. Rozmawialiśmy z byłym pracownikiem Huawei
„O polityce w pracy nie mówiono”. Chiny chcą uszczęśliwić wszystkich za pomocą AI w ciągu 5 lat. Rozmawialiśmy z byłym pracownikiem Huawei
„O polityce w pracy nie mówiono”. Chiny chcą uszczęśliwić wszystkich za pomocą AI w ciągu 5 lat. Rozmawialiśmy z byłym pracownikiem Huawei

Chcesz przekazać ważne wydarzenie? Napisz do Telegram-bota

Główne wydarzenia i przydatne linki w naszym kanale Telegram