Wsparcie nas

"Oj, przykro nam". Na problemach migrantów w Polsce rozkwita rynek "konsultantów". I czasami wszystko psują

Dzik Pic zebrał dziwne i straszne doświadczenia z «pośrednikami w sprawach legalizacji» w Polsce (ale nie twierdzi, że wszyscy specjaliści od legalizacji są źli!)

"Oj, przykro nam". Na problemach migrantów w Polsce rozkwita rynek "konsultantów". I czasami wszystko psują

Dzik Pic zebrał dziwne i straszne doświadczenia z «pośrednikami w sprawach legalizacji» w Polsce (ale nie twierdzi, że wszyscy specjaliści od legalizacji są źli!)

«Doradca był z Wrocławia, a my z mężem składaliśmy dokumenty w Warszawie. Nie warto tak robić»

«Mój pośrednik w sprawach legalizacji odradzała jak mógła pisanie ponagleń w sprawie długiego czasu oczekiwania, ponieważ «negatywnie wpływa to na nich, gdyż urząd może ich klientów postrzegać z uprzedzeniem». W wyniku wszystko szło przez akceptację jej kierownictwa, które mogło powiedzieć «nie».

Pierwsze doświadczenie z doradcą nauczyło mnie, żeby nigdy nie korzystać z usług tych, którzy «pracują w całej Polsce», ale znajdują się w innym mieście niż ty. Konsultant był z Wrocławia, a my z mężem składaliśmy dokumenty w Warszawie.

Ponieważ była to skomplikowana emigracja, wykupiliśmy pełny pakiet wsparcia, który zakładał, że przy każdym kroku będą towarzyszyć i pomagać w tłumaczeniu dokumentów oraz komunikacji z pracodawcą. Ostatecznie sami wszystko wszędzie zalatwialiśmy, a przez ich odradzanie ponagleń straciliśmy czas na oczekiwanie».

«Zwrócili mi część pieniędzy i po około dwóch tygodniach ogłosili bankructwo»

«Również złożyłem z żoną dokumenty przez znanych i rozreklamowanych pośredników z Wrocławia. Rezultat: odmowa z powodu brakujących dokumentów. Urząd wysłał pismo, ale oni je zignorowali.

Drugie złożenie dokumentów z nimi. Boże przebacz, sam byłem głupi: przez pół roku nie otrzymałem nawet terminu złożenia, jak się okazało, nic nie robili w tej sprawie. W końcu rozwiązałem umowę, zwrócili mi część pieniędzy i po około dwóch tygodniach ogłosili bankructwo i zamknęli się».

«Dowiedzieliśmy się o odmowie i odwołaniu dopiero, gdy zapytaliśmy, kiedy będzie karta»

«Znani pośrednicy z <nazwa firmy> nie chcieli na czas dosyłać dokumentów o opłaconych podatkach, aby «nie przeciążać pracowników», mimo że nalegałam.

Nawet na złożenie dokumentów pośrednik przyszedł nieprzygotowany i musieliśmy biegać do punktu ksero drukować nasze dokumenty, które wcześniej zostały już dostarczone pomocnikom od legalizacji. Biorąc pod uwagę to, że dzień wcześniej przypomniałam im o tych dokumentach.

Z powodu opóźnienia z raportami o opłaconych podatkach odmówiono nam za pierwszym razem i musieliśmy złożyć odwołanie.

Zabawne, że dowiedzieliśmy się o odmowie i odwołaniu, gdy w lutym zapytaliśmy, kiedy będzie karta. Dopiero wtedy przyznali, że była odmowa i złożyli odwołanie, wydłużając czas oczekiwania na kartę».

«Jak się okazało, czytanie czatów i samodzielne znajdowanie informacji jest znacznie łatwiejsze niż praca z większością tych 'utrudniaczy'»

«<> Jeszcze przed przeprowadzką do Polski z Białorusi, gdy zrozumiałam, że będę otrzymywać wizę PBH (Poland. Business Harbour (PBH) to specjalny typ wizy krajowej (typ D) dla specjalistów IT, startupów i firm, umożliwiający pracę w Polsce bez pozwolenia na pracę, prowadzenie jednoosobowej działalności gospodarczej oraz relokację rodziny — Dzik), brałam konsultacje od losowych konsultantów, którzy dzwonili do mnie na Viber (już 🚩). I czego oni nie mówili: że otwarcie działalności jest nierealne, że trzeba mieszkać minimum rok na wizie przed złożeniem dokumentów, a jak je złożyć, jeśli wiza jest tylko na rok, to zagadka itd.

Potem już w Polsce, na polecenie firmy, dla której wtedy pracowałam (białoruska galera), zwróciłam się do agencji <nazwa> w celu wymiany prawa jazdy. Robili mi tylko tłumaczenie przez kilka miesięcy ('ojej, nie zrobiliśmy, tłumacz zajęty, kolejka, ojej, zapomnieliśmy').

Straciłam mnóstwo czasu, nerwów i pieniędzy na to, co sama zrobiłam w miesiąc. Nigdy więcej nie zwracałam się do nikogo i, jak się okazało, czytanie czatów i samodzielne znajdowanie informacji jest znacznie łatwiejsze niż praca z większością tych «utrudniaczy»».

«Złożył dokumenty dzieci na pobyt czasowy zamiast stałego»

  • «Nasz <nazwa> jest filią urzędu. Komunikacja dokładnie taka sama, albo nie odpowiadają, albo odpowiadają po 2 miesiącach w stylu 'proszę się nie martwić, jest Pan/Pani tu legalnie, proszę czekać'.
  • Ponaglenia pisałem sam i sam je wysyłałem (dzięki czatowi o Blue Card i przyjaciołom), zapytanie o dostarczenie dokumentu też samodzielnie, terminy na złożenie łapałem samodzielnie».
  • «Próbowałem powiedzieć, że przy JDG trzeba zrezygnować z ulg w ZUS-ie, inaczej nie dadzą karty rezydenta».
  • «Przegapiłam telefon z urzędu, gdy wzywali nas na odciski palców. Złożenie prawie przesunęło się o kilka miesięcy z tego powodu».
  • «Kiedy znalazłam się w statusie osoby nielegalnej, między innymi dlatego, że pośrednik nie sprawdził ubezpieczenia, odmów, nie kontrolował terminów, napisał mi 'ojej, szkoda'».
  • «Złożył dokumenty dzieci na pobyt czasowy zamiast stałego, przegapił pismo z przeniesieniem rozmowy. Była jeszcze masa drobnych niedopatrzeń. Wyciągnęłam wnioski. Wyuczyłam się na specjaliste od legalizacji i od teraz wszystko będę robić sama».
«Czy przeżyjecie w Polsce jeszcze trzy lata?» Migranci opowiadają o dziwactwach w ofertach pracy i na rozmowach
«Czy przeżyjecie w Polsce jeszcze trzy lata?» Migranci opowiadają o dziwactwach w ofertach pracy i na rozmowach
Na temat
«Czy przeżyjecie w Polsce jeszcze trzy lata?» Migranci opowiadają o dziwactwach w ofertach pracy i na rozmowach

Chcesz przekazać ważne wydarzenie? Napisz do Telegram-bota

Główne wydarzenia i przydatne linki w naszym kanale Telegram