«Próg wejścia do elity stanie się nierealistycznie wysoki». Paweł Wejnik o tym, jak AI zmieni ścieżkę kariery
Wygląda na to, że AI zmienia nie tylko wszystko, ale także ścieżkę kariery specjalisty IT. Z jednej strony blokuje drogę do IT juniorom. Z drugiej, podważa wartość midów i seniorów: oczekuje się od nich coraz więcej — po prostu dlatego, że istnieją narzędzia AI. Jak w tej sytuacji znaleźć perspektywę kariery lub przynajmniej utrzymać się w grze? Rozmawiamy z Pawłem Wejnikiem — architektem i założycielem firmy Hard&Soft Skills, twórcą kursów edukacyjnych dla doświadczonych inżynierów IT.
Wygląda na to, że AI zmienia nie tylko wszystko, ale także ścieżkę kariery specjalisty IT. Z jednej strony blokuje drogę do IT juniorom. Z drugiej, podważa wartość midów i seniorów: oczekuje się od nich coraz więcej — po prostu dlatego, że istnieją narzędzia AI. Jak w tej sytuacji znaleźć perspektywę kariery lub przynajmniej utrzymać się w grze? Rozmawiamy z Pawłem Wejnikiem — architektem i założycielem firmy Hard&Soft Skills, twórcą kursów edukacyjnych dla doświadczonych inżynierów IT.
«IT staje się zwykłą branżą, w której liczą się pieniądze»
Dwa lata temu ścieżka kariery specjalisty IT wydawała się skomplikowana, ale zrozumiała. Czy kontekst się od tego czasu zmienił?
Tak. Wszyscy są zaniepokojeni i próbują zrozumieć, co będzie dalej. Jest wiele różnych prognoz dotyczących AI, ciągle się zmieniają, a sytuacja rozwija się bardzo szybko. Anthropic ogłosił, że do końca 2026 r. AI będzie w stanie samodzielnie pisać złożone systemy. My z kolei już przyzwyczailiśmy się do «cudów» na tyle, by dopuszczać taką możliwość.
Ta sytuacja rozwija się na tle globalnej recesji: pieniądze przestały być darmowe, szalone inwestycje venture capital pozostały głównie w AI, bańka branży IT, która rosła od drugiej połowy lat 90., stopniowo opada. To po prostu cykliczny rozwój światowej gospodarki.
Jednocześnie, zgodnie z badaniami, tylko 1% pracowników jest zwalnianych z powodu AI, a reszta — z powodu optymalizacji. Również słyszę, że zwolnienia zwykle nie wynikają z faktu, iż AI zastąpiło pracownika, lecz z tego, że pojawił się nowy menedżer zarządzający kosztami i przeanalizował wydatki.
IT staje się zwykłą branżą, w której liczą się pieniądze. Kiedyś boom IT na Białorusi nastąpił dzięki różnicy w wynagrodzeniach między Białorusinem a Europejczykiem/Amerykaninem. Teraz ta różnica się zaciera, a hasło «wszyscy powinni wejść do IT» nie jest już aktualne.
Jak w tej sytuacji rozwijać się specjalistom IT? Na ile aktualne są twoje tezy sprzed dwóch lat o dwóch ścieżkach kariery seniora — technicznej i menedżerskiej?
Zasadniczo podział ról w IT nie zmienia się. Wybór na rozdrożu «technik czy menedżer» jest determinowany raczej przez predyspozycje danej osoby niż przez jakiekolwiek czynniki zewnętrzne. Introwertyczny inżynier o skłonnościach do izolacji (nie mylić ze schizofrenią!) zwykle wybiera ścieżkę techniczną, po prostu dlatego, że lubi technologię. Menedżment wybiorą ekstrawertycy. Przy czym specjalista techniczny może przekształcić się w menedżera, ale menedżer rzadziej wróci do roli stricte technicznej.
AI zmienia te role, ale nie bardzo mocno. Na przykład, gdy inżynier opanowuje swoją dziedzinę, rośnie liczba interakcji — nie menedżerskich, ale takich jak u architekta. Musi częściej komunikować się w sprawie zadań, wydań itp. AI pozwala szybciej rozwiązywać proste zadania związane z komunikacją. Jeśli procesy w firmie są dobrze zorganizowane, obciążenie komunikacyjne będzie mniej odczuwalne. Jeśli procesy nie są ustrukturyzowane, zwiększona liczba komunikacji może prowadzić do chaosu.
Czyli AI to narzędzie, które pomaga specjaliście w pracy, a nie daje mu jakiegoś fundamentalnego rozwoju. Ale ci specjaliści IT, którzy pracują bez AI, zostaną zastąpieni przez tych, którzy z niego korzystają. Ponieważ teraz zarówno dla menedżera, jak i inżyniera, nie wystarczy po prostu normalnie wykonywać swoich zadań. Musi on używać AI, aby skalować siebie i swoje zadania. Jeśli utrzymuje się podejście «wszystko robię własnymi rękami», mogą pojawić się problemy.
«Niedoinżynier z AI to nie jest wariant kariery»
Czy AI nie otwiera możliwości dla jeszcze jednej ścieżki — tego, co nazywa się Solopreneurship?
Tak, inżynier, który ma dobrą bazę techniczną, zrozumienie AI i jakieś ambicje przedsiębiorcze, może zautomatyzować dużą liczbę zadań, które wcześniej wykonywał cały zespół. To Solopreneurship, które jest kombinacją umiejętności menedżerskich, przedsiębiorczych i inżynierskich. Teraz jest to łatwiejsze niż wcześniej. Jeśli jesteś dobrym inżynierem, oczywiście. Ale jednak ta ścieżka na razie bardziej dotyczy hype’u niż rzeczywistości.
Mówisz, że inżynier wykorzystujący AI ma większe szanse przetrwania; inżynier bez AI najprawdopodobniej nie. Jest jednak inny trend kariery — «niedoinżynierowie», których AI uczyniło na pewnym etapie produktywnymi?
No nie. Gdy mówimy o prostych rzeczach, możemy wziąć hipotetyczną Lovable i zrobić coś, co będzie jakoś działać. Ale jeśli ktoś nie ma doświadczenia w systemach rozproszonych i zrozumienia architektury, a potrafi tylko stworzyć formularz, tabelę, prostą integrację, nie będzie w stanie konkurować z inżynierem. AI nie pomoże mu zarządzać złożonymi rzeczami, różnica jest tu zasadnicza. Czyli «niedoinżynier z AI» to nie jest wariant kariery.
«Computer science jest absolutnie niezbędny»
AI jakby dewaluuje akademicką bazę i wiedzę techniczną. Rekruterzy głównie mówią o komunikacji, umiejętności dostrzegania korzyści dla biznesu, korzystaniu z narzędzi AI. Ale czy bez fundamentalnych rzeczy można zostać seniorem?
Nie obserwuję dewaluacji bazy technicznej. Wręcz przeciwnie, widzę, że ta poprzeczka podnosi się, fundamentalna wiedza staje się jeszcze ważniejsza. Wcześniej senior mógł dobrze pisać w Javie, używać Springa i innych frameworków — teraz to za mało, żeby być seniorem. Kod potrafi napisać nawet AI, a inżynier musi mu mówić, jaki dokładnie kod pisać i w jakim celu. W tym celu inżynier w swoim umyśle przedstawia logikę rozwoju projektu i te złożoności, które trzeba uwzględnić. Często są to takie «drobiazgi», które łatwo giną przez zjawisko Lost in the Middle i inne niedoskonałości dużych modeli językowych.
Ktoś, kto nie rozumie, jak tworzy się i rozwija projekt softwarowy, napotka ogromne problemy, które go po prostu pogrzebią. Inżynier z głęboką wiedzą i szerokim horyzontem będzie mógł umiejętnie kierować AI, i to w dowolnym języku.
Computer science pozostaje absolutnie niezbędną dziedziną wiedzy. A umiejętność pisania kodu rzeczywiście silnie się dewaluuje. Teraz nie trzeba przechodzić 9-miesięcznych kursów — można zadać kilka zapytań AI i otrzymać kod. Ale żeby ten kod złożył się w duży działający system, potrzeba czegoś więcej niż tylko pisania kodu.
«Juniorom jest teraz prawie niemożliwe wejść do IT»
Do tej pory można było wejść do IT poprzez pisanie kodu, a następnie opanowywać wiedzę systemową. Teraz ta ścieżka jest zagrożona: nikt nie chce juniorów — z powodu kryzysu i AI. Tym bardziej, że za te same pieniądze można zatrudnić mida. Skąd wezmą się midzi i seniorzy za n lat, jeśli branża teraz nie rekrutuje juniorów?
Tak, seniorzy mogą zacząć wymierać po jakimś czasie, stąd pojawiają się specyficzne ryzyka. Teraz wszyscy rzucili się do kodowania swoich systemów i nie jest wykluczone, że zostanie stara gwardia, która będzie jedyną zdolną do ich utrzymywania. Ta elita bojowa, która jest jeszcze oldschoolowa, ale już umie pisać prompty.
Myślę, że inżynierów będzie potrzeba niewielu, wszyscy oni będą doświadczeni i będą mogli utrzymywać duże systemy praktycznie w pojedynkę. Albo we trójkę.
Jednocześnie próg wejścia do tej elity stanie się nierealnie wysoki. To jak zostać prawnikiem w amerykańskich filmach: najpierw jesteś stażystą bez wynagrodzenia przez 2-3 lata, i dopiero potem zaczynają ci coś powierzać. Ale to tylko moja fantazja, nie podejmuję się prognozowania — nie wiadomo, jak zmieni się branża, gospodarka i w ogóle świat.
Juniorom jest teraz prawie niemożliwe wejść do IT — ten czas minął. Dopóki branża się nie ustabilizuje, pchanie się do niej nie ma większego sensu. Aby junior przynosił minimalną korzyść, musi posiadać szeroki horyzont i zrozumienie Computer Science.
Absolwent uczelni tego nie posiada?
Nie. Tylko na poszczególnych kierunkach, i to jeśli byli właściwi wykładowcy. Computer Science to nie wieczna matematyka, to ciągle i bardzo szybko zmieniająca się nauka, za którą uczelni jako strukturze biurokratycznej bardzo trudno nadążyć.
Ale jeśli wykształcenie uniwersyteckie nie bardzo pomoże wejść do IT, to co w takim razie? Chyba nie kursy IT?
Warto zastanowić się, czy w ogóle warto wchodzić do IT. Czym IT w najbliższych dziesięciu latach będzie lepsze niż zawód spawacza? No, prawdopodobnie tylko tym, że ta praca odbywa się w pomieszczeniu.
Nie mam jakiejś systemowej odpowiedzi. Obecnie branża idzie do przodu tak szybkim tempem, że nawet doświadczeni ludzie są lekko w szoku.
Ale jeśli zrozumiałeś, że chcesz do IT nie z powodu wielkich zarobków (już go nie będzie), ale dlatego, że czujesz do tego pasję, to musisz z pomocą doświadczonych specjalistów IT opracować sobie program nauki.
Moim zdaniem najważniejsza jest systematyzacja własnego myślenia, meta-umiejętność, która będzie pomagać we wszystkim. Taki program można ułożyć z książek o myśleniu systemowym i jakichś kursów. Tak, to trudne i bez jakiegoś wsparcia z zewnątrz dla młodego człowieka praktycznie nierealne.
Dlatego powiem szczerze: nie wiem, co teraz mają robić juniorzy.
«Aby AI pomagało biznesowi, potrzebne są jasne procesy»
Specjalistom IT nie podoba się, gdy pracodawcy zmuszają ich do korzystania z AI. Podobno cierpi na tym zarówno kod, jak i komunikacja, podczas gdy metryki rosną wielokrotnie, a wraz z nimi stres. Ogólnie pojawia się dylemat: jakość i świadomość czy AI i szybkość.
AI narusza status quo pracowników, w tej sytuacji — naturalnie — ludzie będą narzekać. Ktoś na to, że jest zmuszany do korzystania z AI, ktoś inny — że mu tego zabraniają. Takie skargi to reakcja na niepokój, normalny «sabotaż».
Nie chcemy się zmieniać, opanowywać czegoś nowego i niezrozumiałego. To nasza emocjonalna odpowiedź. A merytorycznie, gdy firma ma jasne procesy, dość zrozumiały przepływ pracy, można go zautomatyzować. Gdy istnieje jakaś platforma automatyzacji, nawet najprostsza, można nałożyć na nią AI, które pomoże systemowo rozwiązywać zadania. Tylko przy takim warunku AI będzie przydatne zarówno dla biznesu, jak i pracowników.
Ale w tym celu procesy zarządzania muszą być wysokiej jakości. Jeśli tego nie ma, a organizacja mówi pracownikom «teraz używacie AI», będą w szoku. Po co nam to AI, ciągle się myli, gdzie mu wierzyć, gdzie nie, jak sprawdzać? W tym przypadku AI oczywiście nie przyniesie korzyści.
Ustawienie procesów jest trudne. Na początku 2025 r. przeprowadzono badanie, które wykazało, że duże korporacje znacząco zainwestowały w integrację AI z procesami. Pod koniec roku okazało się jednak, że udało się to wdrożyć jedynie w około 10% firm — pozostałe napotkały trudności.
To znaczy, że świadomość dotyczy raczej jasnych procesów zarządzania. Wtedy nie będzie przeciwstawiana jakości.
«Samo AI nie daje rozwoju zawodowego»
Podsumujmy więc, czy AI faktycznie daje rozwój zawodowy i jak go nie pomylić z gonitwą za KPI?
Im bardziej kreatywny pracownik i im bardziej intelektualna jego praca, tym gorzej działają dla niego KPI. Kreatywni pracownicy obchodzą KPI na raz-dwa. Mogą osiągać metryki, w istocie nie realizując celów, dla których te metryki zostały stworzone. Klasyczny przykład to KPI dotyczący liczby linii kodu.
I nie podoba mi się słowo «wzrost». Sztuczna inteligencja sama w sobie nie jest w stanie dać wzrostu, rozwój zawodowy może dać sobie tylko sam człowiek. Jakich narzędzi do tego używa — innego człowieka, AI, książki czy czegoś innego — to kwestia drugorzędna.
W tym kontekście podoba mi się słowo «efektywność», «produktywność». Ona, bez wątpienia, może wzrosnąć.
Więc co rozumiesz przez rozwój zawodowy?
Dla inżyniera to zrozumienie systemu rozproszonego — wszystkiego tego, co nazywa się Computer Science. Zdolność ogarnięcia umysłem większego rozmiaru z uwzględnieniem większej liczby szczegółów.
I tutaj narzędzia AI w żaden sposób nie pomogą — tylko stare, sprawdzone metody.
Nie pomogą. Albo rozumiesz system i budujesz go, albo nie budujesz systemu, i wtedy masz bałagan, który rozpada się pod własnym ciężarem.
Czy możemy więc powiedzieć, że do dwóch wektorów rozwoju inżyniera IT — technicznego i menedżerskiego — AI po prostu dodaje akcent wzrostu produktywności, ale nie profesjonalizm?
Hmm. Wygląda na to, że AI miesza karty i zmusza do ponownego szukania właściwych sformułowań. Prawdopodobnie nie można zwiększyć produktywności bez podniesienia profesjonalizmu. Jeśli byłem inżynierem bez AI, a teraz jestem inżynierem z AI i umiem z niego korzystać, to właśnie to «umiem» jest wzrostem mojego profesjonalizmu.
Ale to już nie dotyczy Computer Science.
No dobrze, to nie Computer Science, ale coś w rodzaju umiejętności czytania i pisania. Powiedzmy, że jestem kopaczem rowów. Nauczyłem się czytać i pisać i teraz mogę z kartki zrozumieć, co muszę kopać, skąd i dokąd. To zwiększa moją produktywność w systemie, ponieważ wymaga mniej komunikacji ze mną. Tak samo inżynier, który opanował nowe umiejętności w zakresie AI i teraz może wykonywać swoje zadania lepiej, szybciej, efektywniej. Nawet jeśli to nie jest Computer Science.
Z drugiej strony, ta rzecz mocno rozleniwia umysł i oducza pewnych podstawowych umiejętności.
U człowieka, który ma skłonność do rozleniwiania swojej aktywności umysłowej, wszystko będzie ją rozleniwiać. U człowieka, który ma skłonność do rozwoju, wszystko będzie stymulować aktywność umysłową.
Temu, kto za pomocą AI zaspokaja najprostsze zapytania, będzie ono szkodzić. Temu, kto buduje złożone systemy, będzie przynosić korzyści. To narzędzie można wykorzystać do gigantycznej liczby zadań, w tym do tego, żeby ostatecznie zgłupieć. Każdy bierze to, czego potrzebuje.
Oczywiście, to znacząca zmiana dla cywilizacji i będzie prowadzić do rozwarstwienia społeczeństwa. W tę stronę zmierza świat.
Omówmy wynagrodzenia w kontekście tych zmian. W kryzysie można zatrudniać ludzi z doświadczeniem mida za wynagrodzenia juniora i seniorów za wynagrodzenia mida. Czy to oznacza, że dla seniora obniża się szklany sufit wynagrodzeń?
Gdy mówimy o wynagrodzeniach, niezwykle ważna jest geografia, kwestie wizowe i inne sprawy związane z pozwoleniami na pracę. W Kazachstanie widzimy dość dynamiczny wzrost IT, podczas gdy na Białorusi, przeciwnie, pracy jest mniej. Czyli historia z recesją wpływa na wszystkich, ale w różnych krajach w różny sposób.
Co do tego dumpingu. Ten inżynier, który dzięki AI zaczął mniej kodować, ale rozwiązywać więcej zadań biznesowych, pozostaje bardzo pożądany. Tak, trudniej mu przebić się przez wszelkie automatyzacje rekruterskie, które wykorzystują AI, ale nadal jest ważnym graczem. Nie słyszałem o obniżeniu wynagrodzenia dla takich osób. O zwolnieniach słyszałem, ale o tym, że teraz robicie to samo co wcześniej, ale otrzymujecie mniej, ponieważ rynek się zmienił — nigdy. Doświadczony inżynier pozostaje poszukiwany.
Ale przewiduję poważne rozwarstwienie wśród inżynierów. W pierwszym szeregu będą ci, którzy piszą złożone systemy, bazy, zaawansowane technologie, z którymi AI raczej nie pomoże. To top inżynierowie, którzy będą zarabiać dość dużo. Będzie ich potrzeba bardzo niewielu.
W drugim szeregu — ci, którzy zajmują się aplikacyjnymi rzeczami, takimi jak automatyzacja przedsiębiorstw. Oni będą zarabiać znacznie mniej, ale normalnie.
A dalej idą wszelkiego rodzaju vibecoderzy, ludzie bez dobrego doświadczenia, którzy automatyzują różne «bociki», używając no-code lub low-code — to będzie długi i tani ogon.
Złożoność zadań, które rozwiązuje każda z trzech klas, będzie stopniowo rosnąć. A zadaniem inżyniera jest znalezienie się w możliwie najwyższej klasie z możliwie najbardziej precyzyjną i głęboką wiedzą. Aby pozostać poszukiwanym.
"W promieniu 100 km nie ma tu żywej duszy, bardzo mi pasuje". Jak administrator sieci pracuje na polskiej stacji polarnej
Na blogu theprotocol.it opublikowano wywiad z programistą pracującym na polskiej stacji polarnej Hornsund, Łukaszem Kucem. Kanał DzikPic opowiada, jak wygląda praca informatyka na północy.
"Otrzymałam propozycję seksu, ale to nie moja dziedzina". Specjalistka IT chciała zarobić na platformie, gdzie AI-agenci płacą ludziom. Oto co z tego wyszło
Rozmawialiśmy z projektantką UX/UI oraz z jeszcze jedną użytkowniczką. Wnioski? Nie wygląda to dobrze.