„Nie wymyśliłam lepszego sposobu na dobre zarobki”. Kobiety zaryzykowały wejście w IT w złym czasie
Czy w 2026 roku są jeszcze do-ITowcy? Zadaliśmy sobie to pytanie i znaleźliśmy dwa przypadki — oba z 2025 roku.
Czy w 2026 roku są jeszcze do-ITowcy? Zadaliśmy sobie to pytanie i znaleźliśmy dwa przypadki — oba z 2025 roku.
Czy w 2026 roku są jeszcze do-ITowcy? Zadaliśmy sobie to pytanie i znaleźliśmy dwa przypadki — oba z 2025 roku.
— Zaczęłam pracować w IT na początku 2025 roku.
Zdecydowałam się przejść do programowania, ponieważ nie byłam zadowolona z mojej ówczesnej pracy — nietechnicznego wsparcia dla znanej w Polsce aplikacji do zamawiania jedzenia — i w pewnym sensie dlatego, że nie wymyśliłam lepszego sposobu na zarabianie przyzwoitych pieniędzy, a moje wcześniejsze próby samorealizacji w innych obszarach do niczego mnie nie doprowadziły. Nie było to więc moje marzenie, raczej pragmatyzm.
Do supportu trafiłam w 2020 roku — i w tamtym momencie byłam bardzo szczęśliwa, bo długo żyłam z dorywczych prac, a na moje CV nie było żadnej odpowiedzi. Miałam nadzieję, że to tymczasowe, że popracuję tam maksymalnie rok — ale życie potoczyło się inaczej i zostałam tam na 4,5 roku. Po jakimś czasie wpadłam w depresję, pojawiły się oznaki wypalenia i «takie tam» — desperacko chciałam odejść
Ostatecznie moje cierpienia i przemyślenia doprowadziły mnie do programowania. Wejście do branży wydawało się wtedy stosunkowo łatwe i szybkie, z perspektywą dobrych zarobków w krótkim czasie. W moim otoczeniu było wiele przykładów ludzi, którzy zaczynali taką karierę bez specjalistycznego wykształcenia (ja również nie mam technicznego wykształcenia). Sama praca wydawała się bardziej odpowiednia dla mojego charakteru (znacznie mniej komunikacji z ludźmi niż w supportcie, bardziej konkretne zadania).
Zdecydowałam się uczyć samodzielnie, czego trochę żałuję, choć jednocześnie jestem z tego dumna. Znacznie łatwiej byłoby pójść na bootcamp (znałam nawet sprawdzony) — jestem pewna, że po pół roku miałabym już pracę. Ale wtedy musiałabym odejść z pracy w supportcie, bo w bootcampie uczysz się 40 godzin tygodniowo. Do tego zniechęcała mnie perspektywa płacenia procentu od mojej pensji — to było «nieatrakcyjne».
Uczyłam się dwa lata: jeden rok studiowałam teorię, czytałam artykuły i różne darmowe poradniki, oglądałam filmy na YouTube, kupiłam kilka kursów na Udemy — po 30 złotych każdy, ale nie przeszłam ich w całości, rozwiązywałam zadania na Codewars. Potem przez kolejny rok szukałam pracy i równolegle kontynuowałam naukę.
Myślę, że trwało to tak długo z powodu kombinacji obiektywnych i subiektywnych przeszkód: miałam pracę na pełny etat, również przy komputerze (czyli fizycznie trudno spędzać nie tylko dzień, ale i wieczór przy komputerze), która dodatkowo wyczerpywała mnie psychicznie, plus brak pewności siebie (i niemożność właściwej samooceny). Teraz już rozumiem, że zbyt długo zatrzymywałam się na niektórych tematach i teorii, utknęłam w tzw. pętli tutoriali i nie motywowałam się do dalszego rozwoju. A najważniejsze — lenistwo i problemy z motywacją: były okresy, kiedy tygodniami lub nawet miesiącami nic nie robiłam, a potem wracałam do nauki.
Prowadziłam kalendarzyk (choć niezbyt dokładny), według którego wyszło mi, że potrzebowałam 300 godzin «czystego» czasu. Ale prawdopodobnie rzeczywista liczba jest większa, bo czasami zapominałam go uzupełniać.
Szukając pracy, wysłałam 144 CV: na 126 z nich nie było żadnej reakcji, a 11 odrzucono od razu.
Z tych siedmiu firm, gdzie był jakikolwiek kontakt ze mną, w dwóch przestano odpowiadać po początkowej korespondencji (bez testów czy rozmowy). W kolejnych dwóch pierwszy etap stanowiło zadanie testowe (czyli razem z CV trzeba było wysłać wykonane zadanie) — i dalej nie przeszłam. W jednej firmie przeszłam test i rozmowę z HR, ale nie przeszłam rozmowy technicznej.
Aplikowałam do EPAM — nie pamiętam dokładnie, co się stało: chyba przeszłam test z języka angielskiego, potem zrobiłam wszystkie zadania techniczne, ale oni coś pomylili z terminem i jednego zadania nie zaliczyli. Pisałam do nich i nawet coś odpowiadali, a potem po prostu zignorowali. Aplikowałam też do Andersen. Byli gotowi mnie przyjąć, ale odmówiłam.
I była jeszcze jedna firma, do której ostatecznie trafiłam. Pracuję tam do tej pory, rozwijam się, ale jeszcze nie jestem na poziomie mid, bo obiektywnie do tego poziomu potrzeba co najmniej 2–3 lat.
— Jestem absolwentką Wydziału Informatyki Ekonomicznej BSEU (nadal studiuję na czwartym roku), sam uniwersytet jest ekonomiczny, ale nasz wydział kształci specjalistów IT.
Moją drogę w IT rozpoczęłam na drugim roku, w 2024 roku: przyjęto mnie na staż w firmie IT. Właściwie firma miała być dla mnie i moich kolegów z roku miejscem praktyk (z rekomendacji katedry), ale kiedy przyszliśmy podpisać umowy, zaproponowano nam pełnoprawny staż. Oczywiście się zgodziliśmy.
Bardzo mi się tam podobało, ale z czasem zrozumiałam, że ani mnie, ani nikogo innego z zespołu nie zatrudnią na stałe (a było nas siedem–osiem osób), więc odeszłam i spokojnie kontynuowałam studia. Po roku przyjęto mnie do innej firmy IT — również na staż. Znalazłam ją na rabota.by i przeszłam pełną rekrutację z rozmową techniczną (początkowo było ponad 200 osób, z 25 przeprowadzono rozmowy, a 7 przyjęto na staż). Na wszystkie pytania odpowiadałam dobrze i pewnie, ponieważ pytania dotyczyły niedawno przerobionego materiału (miałam wtedy dużo szczęścia). Na kilka pytań nie znałam odpowiedzi, ale nakierowywano mnie, «dokręcałam» — i wszystko się udało.
Tym razem staż nie był bezterminowy, jak w poprzedniej firmie, ale niestety znów nie dostałam etatu. Po zakończeniu pracę zaproponowano dwóm osobom, a podpisując dokumenty przy odejściu, zauważyłam, że nie zatrudniono nikogo z tych, którzy studiowali na studiach bezpłatnych.
Ciekawostka: staż w pierwszej firmie był całkowicie bezpłatny — chodziliśmy do biura z własnymi laptopami, a w drugiej stażyści otrzymywali wynagrodzenie (choć niewielkie — symboliczną kwotę, ale to było miłe) i zapewniono nam sprzęt.
Mimo wszystko weszłam do IT — jestem BA w firmie spoza branży IT i jestem bardzo szczęśliwa, że znalazłam swoje miejsce.
Ponieważ studiuję na «bezpłatnych» studiach, musiałam znaleźć miejsce na praktyki dyplomowe i późniejsze przydzielenie — a zaproponowała je katedra. Szukałam też samodzielnie, ale gdy się nie udało, zwróciłam się do działu kadr tej firmy. Przyjęli mnie, przywieźli do biura. Rozmowę kwalifikacyjną prowadzili ludzie, którzy są teraz moimi przełożonymi. Wszystko było tak spokojne i jakby nieformalne, że rozmowa wydawała się o wiele łatwiejsza niż którakolwiek z poprzednich.
Nawiasem mówiąc, odbywałam staże jako analityczka systemowa, ale potem, próbując znaleźć pracę i przebić się w IT, z rozpaczy aplikowałam czasem na wszystkie możliwe stanowiska: PM, QA, SA, BA. A jednak BA — to właśnie to, kim początkowo chciałam być. Wszystko więc ułożyło się jak najlepiej.
Wśród moich kolegów z roku wielu znalazło pracę — niektórzy pracują w firmach IT, a niektórzy, tak jak ja, są informatykami w firmach spoza IT. I każdy przeszedł przez piekielną liczbę rozmów i odmów.

Релоцировались? Теперь вы можете комментировать без верификации аккаунта.
А могла бы на онлик
Комментарий скрыт за нарушение правил комментирования.
Правила тут, их всего 5
Аккаунт создан 13 февраля)
Фут фетиш тоже сойдёт
белье продавать )